Ważne informacje i terminy



23 grudnia 2014

Zniewolenie w wielu wymiarach

Im dłużej czytam, tym bardziej świadomie wybieram swoje lektury. Najczęściej sięgam po takie książki, które w jakiś sposób opowiadają o losach kobiet. Dlatego zakupiłam Czarne skrzydła Sue Monk Kidd.

Akcja powieści dzieje się na Południu i obejmuje lata 1803-1838. Głównymi bohaterkami są Sara Grimke oraz niewolnica Hetty, której prawdziwe imię brzmi Szelma. Czytelnik poznaje ich losy odkąd są małymi dziewczynkami


Ważnym problemem poruszonym w książce jest niewolnictwo. Jednak w powieści zagadnienie to jest potraktowane wielowymiarowo. Zniewolona jest Hetty jako czarnoskóra. Uprzedmiotowiona od urodzenia, jej egzystencja obwarowana jest wieloma zakazami i groźbami kary za niesubordynację. Ale zniewolona jest również Sara. Urodzona w zamożnej rodzinie plantatorów jako dziewczynka również traktowana jest jako własność. To przede wszystkim ojciec i jej bracia decydują o przyszłości Sary. Bohaterka od samego początku nie zgadza się na swój los. Od najmłodszych lat czuje również, że okrutne traktowanie niewolników jest niesprawiedliwością.


Kreacja Sary jest bardzo ciekawa. To postać dynamiczna, zmienia się wraz z biegiem akcji. Od samego początku charakteryzuje ją odwaga w poglądach na niewolnictwo i pozycję kobiety. Jednak im staje się starsza, tym wyraźniej i odważniej nie zgadza się z zastanym porządkiem. To postać kobiety silnej, ale też tej siły przez długi czas poszukującej.


Odbiciem losów Sary i zarazem jej zaprzeczeniem jest Szelma. To niewolnica, która zostaje sprezentowana Sarze w dniu jej dwunastych urodzin. Odtąd losy dwóch, wydawałoby się różnych, dziewcząt na zawsze się łączą. Hetty jest dziewczyną, która nie godzi się na bycie przedmiotem. Ten bunt zaszczepia jej matka. I ten bunt również dojrzewa w bohaterce, tak jak odwaga w Sarze. 


Jak już wspomniałam te dwie bohaterki są zniewolone. Każda na swój sposób walczy z więzami i każda w pewien sposób wygrywa. Kidd zbudowała ciekawe, silne postacie kobiece, które mimo wielu porażek nie ustają w walce o swoje prawa.


Czarne skrzydła dotyczą różnych form zniewolenia. Są hołdem dla niewolników i niewolnic, ale też dla takich kobiet jak Sara czy jej siostra Nina (postaci historycznych) - pramatek feminizmu. Kidd pokazuje kobiety, które miały odwagę się sprzeciwić narzucanemu im porządkowi i walczyły o równe traktowanie. Jednocześnie odziera temat z patosu, dzięki czemu powieść zyskuje na prawdziwości. Ponadto narracja prowadzona jest w sposób spójny i ciekawy, a wszystkie wydarzenia są powiązane i pogłębiają  poruszane problemy.


Kidd stworzyła znakomitą opowieść o dążeniu do wolności w wielu wymiarach. Wykreowała kobiety, które od początku są odmienne i powoli zdobywają odwagę, by kroczyć własną drogą. A ich wolność rozpoczyna się od wewnętrznej walki o nią. Czarne skrzydła na równi poruszają dwa istotne problemy tamtych czasów - niewolnictwo i zniewolenie kobiet dziewiętnastowiecznej Ameryki.

Powieść poruszająca, mocna i dobrze napisana. 



Sue Monk Kidd, Czarne skrzydła, przeł. M. Kisiel-Małecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.

1 grudnia 2014

Kryminał w ważnej sprawie

Zygmunt Miłoszewski postanowił zakończyć przygodę z prokuratorem Szackim w najnowszej powieści zatytułowanej Gniew. I strażnik prawa kończy swój powieściowy los z hukiem i kilkoma wybuchami.

W ostatnim kryminale autor wysłał znanego prokuratora do Olsztyna. Warmia wciąga Szackiego w swoje szpony wieczną szarugą, mżawką i... nudą. Otóż błyskotliwy prokurator nie ma od dłuższego czasu wyjątkowych spraw. No może oprócz sytuacji w domu - nowej partnerki i córki nastolatki, rywalizującej o względy ojca. Zawodowa stagnacja kończy się wraz z pojawieniem się pierwszej ofiary okrutnej zbrodni.


Co ciekawe, Szacki przechodzi przemianę. Z błyskotliwego, ale i zrzędliwego seksisty w mężczyznę, który zaczyna dostrzegać, na co narażone są kobiety. Właściwie, na kartach powieści bohater wciąż zmaga się ze schematami i stereotypami, w które został wtrącony. Odprawienie kobiety wobec której mąż stosuje przemoc jest początkiem zmian, jakie zachodzą w Szackim. 


Niewątpliwie Miłoszewski wie, jak napisać dobry kryminał. Tym razem zrobił coś jeszcze większego i znaczącego. Rozpoczął rozmowę, w wydawałoby się mało znaczącym gatunku, o przemocy wobec kobiet. W Gniewie słychać echa książki, którą i ja obecnie czytam - Paradoksu macho. W jednym z wywiadów Miłoszewski przyznał, że była ona pomocna w tworzeniu jego powieści. Być może zostawianie śladów, odkrywanie kart z tego tematu (tabu w naszym kraju) w popularnej literaturze rozpocznie dyskusję na szerszą skalę. Być może wówczas nikt już nie pomyśli, że konwencja antyprzemocowa godzi w polską rodzinę lub kobietę (!). 


Jak zawsze w przygodach o Szackim i w Gniewie jest tajemnica spleciona z różnych wątków. Bohaterowie zaangażowani w sprawę okazują się być nie tymi, za których czytelnik brał na początku. Miłoszewski wie, jak poprowadzić akcję, by wciągnąć nas w swoją historię. Jednak tym razem pisarz zostawia nas z otwartym zakończeniem. Sprawa niby zostaje zakończona, ale pewne elementy ulegają zaplątaniu. I takie pożegnania na zawsze z ulubionymi bohaterami lubię - autor pozostawia pustą kartkę dla każdego czytelnika. 


25 listopada 2014

Uczniowskie limeryki

Drodzy Uczniowie!
Bardzo dziękuję za Wasze limeryki. Poradziliście sobie z zadaniem doskonale. Poniżej przedstawiam wybrane utwory.

Na sławnym molo w Sopocie,
siedzieli trzej chłopcy w namiocie.
Molo się zawaliło,
a trzech chłopców - utopiło.
Zginęli po krótkim locie.

Julia, II B


Istniała bardzo duża, smaczna cukinia,
w miejscu na świecie o nazwie Gdynia.
Na jej widok dziecko zgłodniało,
a później trochę posmakowało,
ale zjadła ją Marynia.


Agata, II B


Pewnej niedzieli, nie całkiem dla hecy, 
Agnieszka G-ka naciągała plecy.
Oddychać przestała,
ręce wyprostowała.
I spadła.

Agnieszka, II B


Pewien człek żyjący w spokojnym portowym mieście,
zobaczył chyba plakatów wyborczych ze dwieście.
Chodził po Gdyni szukając odpowiedzi,
aż domyślił się kto za tym czynem siedzi.
Powiedział i ugrzązł w niezłym cieście.

Maciek, II B


Pewna Julia z Sopotu, co do SAG-u uczęszczała,
jedenastego listopada z rodzinką świętowała
w zoo Gdańskim, w dolinie lasów oliwskich.
Podziwiając człowieczeństwo stworzeń nieludzkich
i zastanawiając się, czemu Polska cierpiała.

Julka, II B


Pewien młody mężczyzna z Sopotu,
narobił sobie mnóstwo kłopotów.
Poszedł na grzyby do sądu
i przestraszył się wielbłądów.

Potem uciekł stamtąd do wodolotu.

Zuzia, II B


Pewna miła sopocianka,
duże dziury z płotu jadła.
Przyszedł Franek pewien kot,
zjedli razem cały płot.
Sopocianka zjadła Franka.

Ola, I A

Do następnego zadania twórczego! 





11 listopada 2014

Piszemy limeryki

Pani Ka. co w nadmorskim mieście polskiego uczyła,
jedenastego dnia listopada aż się w sobie skurczyła.
Czytała i oglądała wieści ze stolicy,
o tym jak biegają w niej rozbójnicy.
Aż nerwicy dostała.

Tak dziś, Uczniowie, refleksyjnie i jednocześnie nieco groteskowo zaczęłam.
Okazuje się, że ułożenie limeryku nie jest łatwe, ale za to radośnie twórcze. Bo tak to właśnie jest, że nie tylko Was zadręczam wypracowaniami i innymi twórczymi pracami - siebie czasem również, czego świadectwem jest m.in. ten blog.
Miała to być praca dla chętnych, ale stwierdziłam, że każdemu z Was przyda się taki wysiłek.
Zatem dla drugoklasistów zadanie obowiązkowe, a pierwszoklasistów zachęcam do podjęcia wyzwania.
Napiszcie limeryk i wyślijcie go do mnie drogą elektroniczną. Najlepsze zostaną opublikowane na blogu. Oprócz narzucenia gatunkowego, wymagam, aby rzecz działa się w Gdańsku, Sopocie lub Gdyni - taki patriotyzm regionalny. ;)
Czas wykonania zadania: 17.11. (poniedziałek)

Kilka słów o limeryku:
Krótki utwór o tematyce absurdalnej, groteskowej, nonsensownej. Ma charakterystyczną budowę:
a. 5 wersów,
b. układ rymów aabba
c. wersy 3. i 4. krótsze od dwóch pierwszych.

Treść:
a. w wersie pierwszym wprowadzamy bohatera i miejsce,
b. w drugim zawiązujemy akcję,
c. w trzecim i czwartym doprowadzamy do kulminacji,
d. w wersie piątym dajemy zaskakujące, absurdalne wręcz, zakończenie.


Do piór lub klawiatur! :)



10 listopada 2014

Prawda Cabré

W zeszłym roku wielokrotnie nęciła mnie książka o tytule Wyznaję. Zachęcała okładką i tytułem. Nie kupiłam jej aż do dziś, lecz z autorem - Jaume Cabré - spotkałam się niedawno, kupując i czytając Głosy Pamano.  I przepadłam z kretesem.

Powieści nie czyta się łatwo, trzeba dać sobie i stylowi czas na ustalenie wspólnej czytelniczej drogi. Cabré podsuwa czytelnikowi  skomplikowaną pod względem narracyjnym i fascynującą pod względem fabularnym potężną księgę, od której trudno się oderwać. 

Historia rozgrywa się pomiędzy latami 40. XX wieku a czasami współczesnymi, czyli 2002 rokiem. Miejscem akcji pisarz uczynił przede wszystkim Torenę, hiszpańskie miasteczko, które było świadkiem wielu tragicznych wydarzeń. 

Z inicjatywy Tiny, nauczycielki z czasów współczesnych, odżywa sprawa Oriola, nauczyciela z dwudziestowiecznej Toreny. Bohaterka odnajduje długi list mężczyzny do nigdy niepoznanej córki i postanawia pokazać światu prawdę o ludziach i wydarzeniach z dawnych czasów.
Intrygującą i niejednoznaczną postacią jest nie tylko falangista Oriol Fonteles, ale i pani Elisenda Vilabru. Kobieta silna z tragiczną przeszłością tkwiącą jak zadra w sercu. Aby dotrzeć do celu, wykorzystuje bez skrupułów mężczyzn spotkanych w życiu.
Cabré dba również o to, by wzbudzić zainteresowanie bohaterami ze świata współczesnego: Tiną, jej mężem oraz ich synem Arnau, którego wybór drogi życiowej zaskoczył rodziców. To bohaterowie mający własne historie intrygujące czytelnika nie mniej niż wydarzenia z Toreny z ubiegłego wieku.

Autor Głosów Pamano angażuje wszystkich bohaterów w swoją opowieść o złu i (nie)pamięci. W konkretnych fragmentach to oni stają się narratorami i opowiadają o wydarzeniach, które nie raz zatrząsły ich prywatnym światem. Forma narracji, którą stosuje Cabré wymaga od czytelnika szczególnej uwagi - głos jednego bohatera przechodzi w głos drugiego. Narracja trzecioosobowa nagle bez zapowiedzi zmienia się w pierwszoosobową. Mimo komplikacji jakie niesie taki zabieg, lektura powieści jest zajmująca. 

U Cabré fascynujący są wszyscy bohaterowie. Czytelnikowi wydaje się, że już wszystko wie o danej postaci, gdy pisarz postanawia wyciągnąć kolejnego królika z kapelusza. Podziw wzbudza wnikanie pisarza w umysły kobiet i przekazywanie emocji, których wyraźne głosy kryją zwykle przed światem zewnętrznym. 

Pisanie o Głosach Pamano mogłoby nie mieć końca - zawierają tyle wątków. To powieść o mocy prywatnych tragedii, które popychają ludzi do zemsty, angażując przy tym niczemu winne osoby. Ale jest to też powieść o sile, jaką posiadają w sobie kobiety. To również historia o odkrywaniu prawdy przykrytej przez zło świata. Cabré dając nam tę historię, wskazuje, że nie wszystko zawsze jest jednoznaczne, a prawda o drugim człowieku nie zawsze wychodzi na jaw. Jednak zawsze cała nadzieja we wspomnieniach - nośniku życia każdego z nas. 
Lekturę polecam, sama planując zanurzenie w Wyznaję.


Jaume Cabré, Głosy Pamano, przeł. Anna Sawicka, wyd. Marginesy, Warszawa 2014.

5 listopada 2014

Ballada w klasie pierwszej

Pierwszoklasiści!
Zmierzyliśmy się z balladą Świtezianka Adama Mickiewicza. Przeprowadziliśmy proces, na którym chłopcy wcielili się w rolę prokuratorów i stworzyli na podstawie tekstu dowody winy strzelca. Natomiast dziewczęta podjęły próbę wykazania okoliczności łagodzących. Było emocjonująco, zwłaszcza że już na początku część z Was stwierdziła, iż kara była zbyt sroga. Jakkolwiek jednak ocenimy zachowanie nimfy, strzelec złamał daną ukochanej obietnicę i według ludowego kodeksu musiał ponieść karę (słynne "nie masz winy bez kary").
Dla Was z kolei przygotowałam pierwsze w tym roku zadanie na dodatkowe punkty. :)

1) Znajdź inną balladę Adama Mickiewicza (nie może to być Świteź), przeczytaj ją i wcielając się w postać gawędziarza, opisz wydarzenia. (Pamiętajcie, aby stosować w swojej pracy zwroty do czytelników)

2) Dusza strzelca wciąż jest zaklęta i tuła się na brzegu jeziora. Napisz opowiadanie z perspektywy bohatera Świtezianki, w którym dochodzi do jego ponownego spotkania z nimfą.

Prace na wybrany temat należy przesłać pocztą ekektroniczną na mój adres do 14.11. (piątek).
Wymagania redakcyjne:
Tekst wyjustowany, pisany czcionką Times New Roman 12.

Do klawiatur! ;)

1 listopada 2014

Ciemna strona duszy Portugalii

Jednym z moich marzeń podróżniczych była Portugalia. Marzenie kilka lat temu spełniłam i zaliczę do tych marzeń, których realizacja przerosła jakiekolwiek oczekiwania. Jestem szczęśliwie zakochana w tym kraju i póki co jest na mojej liście miejsc bliskich mojej duszy. Dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po Samotność Portugalczyka Izy Klementowskiej.

Całość stanowi zbiór reportaży zaglądających do wnętrza Portugalii, a przede wszystkim do dusz spotkanych Portugalczyków. Z całym przekonaniem można stwierdzić, że lektura daje możliwość pogłębienia spojrzenia na Portugalię i zrozumienia źródła słynnego saudade.

Klementowska w pierwszym reportażu zabiera czytelnika na targ w Lizbonie. I już tym pierwszym tekstem wprowadza w zróżnicowany pod względem narodowościowym, rasowym i osobowościowym kraj. Bohater jednego z ostatnich reportaży tego zbioru porównuje Portugalczyków do słynnych aluzejos i trudno odmówić mu słuszności tego określenia.

Samotność Portugalczyka nastawiona jest na rozmowę, o czym autorka informuje już we wstępie zbioru. To portugalskie rozgadanie w reportażach Klementowskiej na pewno ma uwarunkowania historyczne - lata ciszy podczas Estado Novo. Zresztą zarówno ten czas, jak i osoba Antónia de Oliveira Salazara bardzo często goszczą w opowieściach bohaterów Klementowskiej. I nie powinno być to zaskoczeniem, w końcu ten czas odcisnął piętno na duszy Portugalii. 

Klementowska oddaje głos w swojej książce jej bohaterom. To zwykli, prości ludzie. Dzięki temu ich historie są prawdziwe i wiarygodne. Każda z tych opowieści niesie ze sobą potężny ładunek emocji, a czytelnik musi uważniej wsłuchać się w ich treść. 

W ostatnim z reportaży bohater zauważa, że Lizbona ma dwa oblicza. Turyści dotykają jej swoimi 
stopami nerwowo i pospiesznie. Spoglądają na miejsca zapisane w przewodnikach. Tą drugą stroną jest niespieszność i spokój. Podróżując po całej Portugalii, miałam szczęście doświadczyć tego niecodziennego przeżycia. W miasteczkach i dzielnicach miast niedotkniętych stopami i oczami turystów pochłaniały mnie smaki i zapachy Portugalii spokojnej i cichej. A jednak do końca nie
pozwoliła się poznać i zrozumieć. Wchłaniała i odtrącała jednocześnie, a ja musiałam zgodzić się na stawiane przez nią granice poznania.

Samotność Portugalczyka umożliwia bardziej wejrzeć w duszę Portugalii, podjąć próbę zrozumienia odwiecznego saudade wychylającego się z każdej uliczki, schodów i kamieni w tym kraju. Jednak uświadamia jednocześnie, że obcy nigdy tak naprawdę nie zrozumie tego kraju na krańcu Europy. Lekturę polecam.

Iza Klementowska, Samotność Portugalczyka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014.