Drodzy Drugoklasiści.
Dziś właściwie skończyliśmy omawianie powieści Żeromskiego. Jutro do końca obejrzymy film. Już może się zorientowaliście, że ekranizacja kładzie nacisk na rusyfikację. Na lekcji dużo o tym sobie powiedzieliśmy. Mam nadzieję, że choć część tego zostanie w Waszych głowach. A może skłoni do pewnych refleksji?
Dla chętnych praca dodatkowa: Ekranizacja "Syzyfowych prac" pomogła mi w zrozumieniu problemów przedstawionych w powieści - rozprawka. Termin oddania: 19.05.2010r.
Ale "Syzyfowe prace" to również opowieść o doświadczeniu pierwszej miłości, młodzieńczego zauroczenia, młodzieńczej fascynacji. Uczucia tego doświadcza Marcin Borowicz. Dostrzega Birutę i od tej pory świat zaczyna kręcić się wokół tej dziewczyny. A raczej wokół zabiegów zmierzających do spotkania Anny Stogowskiej. I zauważcie, że nie jest to łatwe - nasz bohater nie zamienia z dziewczyną ani słowa. Wyznanie uczuć następuje wzrokowo. Biruta wówczas odchodzi, ale po kilku dniach wraca do parku. I odwzajemnia tę pierwszą miłość również spojrzeniem: "Oczy Biruty zwyciężone i bezwładne przywitały miłosne wejrzenie. Na ustach jej błąkał się uśmiech niewypowiedziany: ni to strach, ni wstyd, ni rozpacz...". Pamiętajmy obietnicę daną samej sobie przez Birutę - żadnej miłości, żadnego męża, by nie dzielić losu matki.
Miłość Borowicza jest niespełniona. Nie ma wspólnych spacerów, rozmów. Anna Stogowska wyjeżdża, a o jej wyjeździe Borowicz dowiaduje się kilka tygodni później - nie ma więc nawet pożegnania.
Czy gdyby Biruta została w Klerykowie, to miłość ta byłaby spełniona? Odpowiedź dla chętnych z uzasadnieniem Waszej opinii. (Najlepsze rozważania mogą zostać ocenione nawet na 5 punktów) Czas: do 12.05.2010r. Droga elektroniczna lub tradycyjna (kartka).
Do zobaczenia jutro.
Ważne informacje i terminy
29 kwietnia 2010
20 kwietnia 2010
Tetmajerowskie erotyki
Witajcie Uczniowie.
Niedawno z Drugoklasistami omawiałam wiersz Kazimierza Przerwy – Tetmajera. Chciałam Wam pokazać jak w literaturze funkcjonował impresjonizm. Chciałam porozmawiać z Wami o wierszu poety, którego twórczość znać powinniście jako uczniowie gimnazjum, a później szkoły średniej (jako ludzie też, ale to tak naprawdę od Was już będzie zależało :)).
Tak sobie pomyślałam, że warto abyście poznali inną stronę Tetmajera. Tak, ponieważ poeta ten nie tylko zasłynął wierszami – pejzażami Tatr (ucieczkami przed lękami egzystencjalnymi). Słynne stały się jego erotyki. I nie dlatego, że jako pierwszy zaczął pisać takie twory. Ale dlatego, że przełamał coś w ich konwencji. „Odanielił” postać kobiecą (jako że wcześniejsi poeci bardzo często upatrywali w kobietach anioły). Erotyki Tetmajera były odważne i często wywoływały szok, ale jednocześnie były bardzo poczytne. Miały na pewno na to wpływ istotne zmiany w obyczajowości Młodej Polski. Niemniej, jeśli ktokolwiek z Was sięgnie po te wiersze, przekona się, że naprawdę potrzeba wyczucia smaku, że ważne jest posiadanie umiejętności stąpania po cienkiej granicy między erotyzmem a niesmakiem. A Tetmajer to wszystko posiadł.
Myślę, że w dzisiejszych czasach wiersze tego młodopolskiego poety stają się szczególnie atrakcyjne. Ba, nawet znalazłam jego „wnuczkę” w jednej z poetek drugiej połowy XX w. Ale te przemyślenia, odkrycia zachowam póki co dla siebie. ;)
Wracając jednak do erotyków Tetmajera, to nawet tu możemy zobaczyć tę postawę schopenhauerowskiego nienasycenia, przekonania o rychłym upadku. Jest taki utwór:
Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam upojenia,
ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę,
chcę czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...
Namiętny uścisk zmysły moje studził - -
czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?
Mnie tylko żal jest, żem się już obudził
i że mi serce przed chwilą nie pękło.
Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,
czego się pragnie nad wszystko goręcej,
nim twarz przesytu pojawi się blada,
nim się zażąda i znowu, i więcej...
[K. Przerwa – Tetmajer Ja kiedy usta…]
Zwróćcie uwagę na dwa ostatnie wersy drugiej strofy. Ponadto w ostatniej strofie spójrzcie na ten nacisk na więcej, na znowu – człowiek nie jest w stanie osiągnąć szczęścia, nie jest w stanie być spełniony i to upojenie miłosne jest chwilą – chwilą zapomnienia, po której człowiek wraca znowu do poczucia niezaspokojenia.
Tetmajer jest piękny. Dotyka delikatnie zmysłów, prowadzi czytelnika po cienkiej linii erotyki, zmysłowości, pożądania. Ludzkie. Ale nie każdy potrafi w ten sposób o tym opowiadać, pisać.
Bezapelacyjnie Tetmajer jest w tym doskonały (co stwierdzam oczywiście subiektywnie).
Prosiliście o dodatkową pracę. Dobrze, lecz nie będzie łatwa. Ba, będzie wymagała wysiłku umysłowego, zapału, ciekawości, umiejętności szukania i powstrzymania się od pójścia na łatwiznę.
Ale do rzeczy: Proszę, abyście znaleźli dwa erotyki. Jeden Adama Asnyka, drugi Kazimierza Przerwy – Tetmajera (tylko nie ten z bloga). Dokonajcie ich analizy, interpretacji – porównując oba.
Do prac proszę dołączyć teksty omawianych erotyków.
Termin oddania prac: 17.05.2010r.
Na koniec zostawiam Wam interpretację Michała Żebrowskiego i Kasi Nosowskiej dwóch erotyków Tetmajera. Jakich? (1 punkt do zdobycia)
Niedawno z Drugoklasistami omawiałam wiersz Kazimierza Przerwy – Tetmajera. Chciałam Wam pokazać jak w literaturze funkcjonował impresjonizm. Chciałam porozmawiać z Wami o wierszu poety, którego twórczość znać powinniście jako uczniowie gimnazjum, a później szkoły średniej (jako ludzie też, ale to tak naprawdę od Was już będzie zależało :)).
Tak sobie pomyślałam, że warto abyście poznali inną stronę Tetmajera. Tak, ponieważ poeta ten nie tylko zasłynął wierszami – pejzażami Tatr (ucieczkami przed lękami egzystencjalnymi). Słynne stały się jego erotyki. I nie dlatego, że jako pierwszy zaczął pisać takie twory. Ale dlatego, że przełamał coś w ich konwencji. „Odanielił” postać kobiecą (jako że wcześniejsi poeci bardzo często upatrywali w kobietach anioły). Erotyki Tetmajera były odważne i często wywoływały szok, ale jednocześnie były bardzo poczytne. Miały na pewno na to wpływ istotne zmiany w obyczajowości Młodej Polski. Niemniej, jeśli ktokolwiek z Was sięgnie po te wiersze, przekona się, że naprawdę potrzeba wyczucia smaku, że ważne jest posiadanie umiejętności stąpania po cienkiej granicy między erotyzmem a niesmakiem. A Tetmajer to wszystko posiadł.
Myślę, że w dzisiejszych czasach wiersze tego młodopolskiego poety stają się szczególnie atrakcyjne. Ba, nawet znalazłam jego „wnuczkę” w jednej z poetek drugiej połowy XX w. Ale te przemyślenia, odkrycia zachowam póki co dla siebie. ;)
Wracając jednak do erotyków Tetmajera, to nawet tu możemy zobaczyć tę postawę schopenhauerowskiego nienasycenia, przekonania o rychłym upadku. Jest taki utwór:
Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam upojenia,
ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę,
chcę czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...
Namiętny uścisk zmysły moje studził - -
czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?
Mnie tylko żal jest, żem się już obudził
i że mi serce przed chwilą nie pękło.
Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,
czego się pragnie nad wszystko goręcej,
nim twarz przesytu pojawi się blada,
nim się zażąda i znowu, i więcej...
[K. Przerwa – Tetmajer Ja kiedy usta…]
Zwróćcie uwagę na dwa ostatnie wersy drugiej strofy. Ponadto w ostatniej strofie spójrzcie na ten nacisk na więcej, na znowu – człowiek nie jest w stanie osiągnąć szczęścia, nie jest w stanie być spełniony i to upojenie miłosne jest chwilą – chwilą zapomnienia, po której człowiek wraca znowu do poczucia niezaspokojenia.
Tetmajer jest piękny. Dotyka delikatnie zmysłów, prowadzi czytelnika po cienkiej linii erotyki, zmysłowości, pożądania. Ludzkie. Ale nie każdy potrafi w ten sposób o tym opowiadać, pisać.
Bezapelacyjnie Tetmajer jest w tym doskonały (co stwierdzam oczywiście subiektywnie).
Prosiliście o dodatkową pracę. Dobrze, lecz nie będzie łatwa. Ba, będzie wymagała wysiłku umysłowego, zapału, ciekawości, umiejętności szukania i powstrzymania się od pójścia na łatwiznę.
Ale do rzeczy: Proszę, abyście znaleźli dwa erotyki. Jeden Adama Asnyka, drugi Kazimierza Przerwy – Tetmajera (tylko nie ten z bloga). Dokonajcie ich analizy, interpretacji – porównując oba.
Do prac proszę dołączyć teksty omawianych erotyków.
Termin oddania prac: 17.05.2010r.
Na koniec zostawiam Wam interpretację Michała Żebrowskiego i Kasi Nosowskiej dwóch erotyków Tetmajera. Jakich? (1 punkt do zdobycia)
13 kwietnia 2010
nawiązanie do ...
Ostatnie dni powinny być momentem zadumy. Powagi. Ktoś powie - życie toczy się dalej, my żyjemy. Tak. Ale właśnie dlatego, że żyjemy powinniśmy też myśleć. Nie chcę dziś pisać o polityce - dla Was, Uczniowie, to i tak jeszcze niezbyt zrozumiały świat. A przyznaję, że i dla mnie nie do końca pojęty. W końcu jako ludzie wciąż się uczymy (właściwie do końca życia). Nie chcę też rozpisywać się o powinnościach wobec ojczyzny (z Pierwszoklasistami jeszcze o tym porozmawiamy na godzinie wychowawczej), ale czuję, że powinnam jako nauczyciel napisać kilka słów. Nie ukrywam, że to co się wydarzyło w sobotę dotknęło mnie - jako człowieka.
Myślę, że przede wszystkim ten tydzień (żałoba narodowa) to idealny moment na przystanięcie, nawet dla Was. A może zwłaszcza. W końcu jesteście na początku drogi i wiele jeszcze przed Wami. Jak mniemam też wiele przede mną.
Od soboty ponownie zastanawiam się, czym jest śmierć. Śmierć indywidualna, która przecież dotknie w końcu każdego. Czy ma wpływ na nas, czy na naszych bliskich? Co to w ogóle jest - śmierć?
Przyznam, że odpowiedzi poszukałam w literaturze. Z łatwością, gdyż tematem śmierci zajmowałam się podczas pisania pracy magisterskiej. Poświatowska, której twórczość badałam, tak pisze w jednym z wierszy:
dla przyrodnika
jesteś zagadką jak życie
dla fizyka
przeistoczeniem materii
dla wierzącego
przejściem do innego bytu
dla nas cierpiących
wyzwoleniem
[H. Poświatowska, śmierć (fragm.), w: tejże, Wszystkie wiersze,Kraków 2000, s.434.]
Śmierć o wielu twarzach, dla każdego mająca inne znaczenie. I każda z tych definicji jest w pewien sposób prawdziwa. To na pewno koniec - czyjegoś istnienia. Ale też w pewien sposób koniec życia dla bliskich. Życia takiego, jakie było przed śmiercią danej osoby. Wierzący mają o tyle łatwiej, że wierzą w śmierć jako przejście. Dla niektórych (o czym, zauważcie proszę, pisze Poświatowska) jest wyzwoleniem od cierpienia. Ale przede wszystkim to wieczna zagadka - nie tylko dla przyrodnika.
Każdego z nas kiedyś to czeka: dotknięcie tej zagadki, przejście do innego świata, przeistoczenie materii, rozstanie z bliskimi. A jak zareaguje świat? Jak zareagował świat w sobotę?
Zostawiam Was z innym wierszem Poświatowskiej i być może refleksjami.
czy świat umrze trochę
kiedy ja umrę
patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat
nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze
zawsze byłam tu
on - tam
a jednak
miło jest pomyśleć
że świat umrze trochę
kiedy ja umrę
[H. Poświatowska, ***(czy świat umrze trochę...), w: tejże, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 564.]
Myślę, że przede wszystkim ten tydzień (żałoba narodowa) to idealny moment na przystanięcie, nawet dla Was. A może zwłaszcza. W końcu jesteście na początku drogi i wiele jeszcze przed Wami. Jak mniemam też wiele przede mną.
Od soboty ponownie zastanawiam się, czym jest śmierć. Śmierć indywidualna, która przecież dotknie w końcu każdego. Czy ma wpływ na nas, czy na naszych bliskich? Co to w ogóle jest - śmierć?
Przyznam, że odpowiedzi poszukałam w literaturze. Z łatwością, gdyż tematem śmierci zajmowałam się podczas pisania pracy magisterskiej. Poświatowska, której twórczość badałam, tak pisze w jednym z wierszy:
dla przyrodnika
jesteś zagadką jak życie
dla fizyka
przeistoczeniem materii
dla wierzącego
przejściem do innego bytu
dla nas cierpiących
wyzwoleniem
[H. Poświatowska, śmierć (fragm.), w: tejże, Wszystkie wiersze,Kraków 2000, s.434.]
Śmierć o wielu twarzach, dla każdego mająca inne znaczenie. I każda z tych definicji jest w pewien sposób prawdziwa. To na pewno koniec - czyjegoś istnienia. Ale też w pewien sposób koniec życia dla bliskich. Życia takiego, jakie było przed śmiercią danej osoby. Wierzący mają o tyle łatwiej, że wierzą w śmierć jako przejście. Dla niektórych (o czym, zauważcie proszę, pisze Poświatowska) jest wyzwoleniem od cierpienia. Ale przede wszystkim to wieczna zagadka - nie tylko dla przyrodnika.
Każdego z nas kiedyś to czeka: dotknięcie tej zagadki, przejście do innego świata, przeistoczenie materii, rozstanie z bliskimi. A jak zareaguje świat? Jak zareagował świat w sobotę?
Zostawiam Was z innym wierszem Poświatowskiej i być może refleksjami.
czy świat umrze trochę
kiedy ja umrę
patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat
nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze
zawsze byłam tu
on - tam
a jednak
miło jest pomyśleć
że świat umrze trochę
kiedy ja umrę
[H. Poświatowska, ***(czy świat umrze trochę...), w: tejże, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 564.]
6 kwietnia 2010
literatura w naszym życiu
Dzień dobry.
Wiosna się już rozgościła. Jutro wracamy do szkoły i bierzemy do pracy.
Proszę Pierwszoklasistów o przyniesie ćwiczeń, a Drugoklasistów o to, by zadbali o podręczniki do kształcenia literackiego.
Dziś chciałabym z Wami podzielić się z niedawno przeczytaną ciekawostką. Dotyczy ona powieści, którą omawiać będziecie w szkole średniej. Mam tu na myśli Lalkę Bolesława Prusa.
W Skierniewicach ma powstać pomnik Wokulskiego (w powieści tam bohater wysiada z myślą popełnienia samobójstwa). Są oczywiście głosy sprzeciwu, a więcej o tym pomyśle znajdziecie tutaj.
Kolejny dowód na to, że literatura żyje w nas - ludziach. Tylko - ile osób będzie wiedziało kim był Wokulski...?
Miłej reszty wolnego wtorku i do zobaczenia jutro. :)
Wiosna się już rozgościła. Jutro wracamy do szkoły i bierzemy do pracy.
Proszę Pierwszoklasistów o przyniesie ćwiczeń, a Drugoklasistów o to, by zadbali o podręczniki do kształcenia literackiego.
Dziś chciałabym z Wami podzielić się z niedawno przeczytaną ciekawostką. Dotyczy ona powieści, którą omawiać będziecie w szkole średniej. Mam tu na myśli Lalkę Bolesława Prusa.
W Skierniewicach ma powstać pomnik Wokulskiego (w powieści tam bohater wysiada z myślą popełnienia samobójstwa). Są oczywiście głosy sprzeciwu, a więcej o tym pomyśle znajdziecie tutaj.
Kolejny dowód na to, że literatura żyje w nas - ludziach. Tylko - ile osób będzie wiedziało kim był Wokulski...?
Miłej reszty wolnego wtorku i do zobaczenia jutro. :)
29 marca 2010
Pani Kasia pisze list
Gdańsk, 28.03.2010r.
Drodzy Drugoklasiści!
Piszę ten list, ponieważ sprawdziłam Wasze wypracowania. Zapewne domyślacie się, że nie jest dobrze. Nie jest co prawda tragicznie, ale będziemy musieli omówić to i owo.
List to typowa forma wypowiedzi, w której nie może zabraknąć miejscowości i daty, zwrotu do adresata na początku, a na końcu podpisu. Te elementy są stałe! I nie wolno Wam o nich zapominać! Ba, nocą obudzeni powinniście wyrecytować, z czego składa się list. ;)
Ponadto pamiętajcie o pisaniu zaimków wielkimi literami - tak jak ja piszę do Was. To ważne. Tak jak zachowywanie odpowiedniego stylu - inaczej napiszecie list do kolegi lub koleżanki, a inaczej do osoby np. starszej od Was.
Jutro zatem przypomnimy sobie tę formę wspólnie. Już na żywo. ;) Tutaj chciałam Wam pokazać formalną stronę. Podać wzór. Może w ten sposób lepiej zapamiętacie? I następnym razem obędziemy się bez gromów. ;) Poza tym musimy poćwiczyć styl. Koniecznie.
Pozdrawiam wieczornie.
p. Kasia
21 marca 2010
Shakespeare z dygresjami
Witajcie Uczniowie :)
Wczoraj można było obejrzeć film "Romeo musi umrzeć". Tak telewizja się wpisała w nasze omawianie lektury ;)
Ostatnio obserwując ciekawostki ze świata literatury, natknęłam się na taką oto wiadomość:
http://czytelnia.onet.pl/0,2142231,0,0,0,odnaleziono_nieznane_dzielo_mistrza,wiadomosci.html
Pokrótce dla tych, którzy nie zajrzą do źródła (nie potępiam ;)): Trzysta lat temu odnaleziono sztukę zatytułowaną "Double Falsehood" (polski tytuł: "Podwójna nieprawda"). Wówczas stwierdzono, że to Shakespeare napisał ten utwór. Jednak w XVIII w. ówcześni szekspirolodzy (tak nazywają się bowiem badacze twórczości tego dramatopisarza) orzekli, iż "Podwójnej nieprawdy" nie napisał Shakespeare. I tak oto niedawno współczesny badacz twórczości autora "Komedii omyłek" podważył osiemnastowieczną tezę. Po wnikliwej analizie stwierdził, że akt I i II oraz sceny aktu ostatniego z pewnością napisała ręka Shakespeare'a ;)
W ogóle niedopowiedzenia, tajemnice, niewiedza pociągają człowieka. Wówczas chętniej coś czytamy, czegoś szukamy, dopowiadamy sobie. W ten sposób też powstają inne utwory literackie - np. nawiązując już do tego renesansowego dramatopisarza "Szyfr Szekspira" autorstwa Jennifer Lee Carrell. Całkiem zgrabne czytadło - nie mylić z publikacją naukową. Tak przecież powstały głośne książki Browna. Jakiś czas temu czytałam literacką opowieść o życiu Poego (mam tu na myśli "Cień Poego" Matthew Pearla). Przyznam szczerze, że z uwagą śledzę tego typu utwory literackie. Budzą moją ciekawość. I tej ciekawości i zaufania czytelniczego do autorki nie zawiodła Kate Moses z "Przezimowaniem" - literacką wersją życia - jednej z moich ulubionych poetek zagranicznych - Sylvii Plath. I powoli zaczynam wkraczać w autobiografizm i w biografizm, które mnie fascynują od kilku lat. Ale może o tym innym razem ;)
Póki co z Pierwszoklasistami omawiamy dalej "Romea i Julię", a z Drugoklasistami kończymy pozytywizm. Zaczynamy też czytać "Syzyfowe prace" (ci, którzy czynią to wolniej). W nadchodzącym tygodniu wręczę każdemu kartę pracy pomocną podczas czytania powieści Żeromskiego.
Tymczasem życzę słońca, ponieważ wiosna powitała nas deszczem ;)
Do zobaczenia jutro :)
Wczoraj można było obejrzeć film "Romeo musi umrzeć". Tak telewizja się wpisała w nasze omawianie lektury ;)
Ostatnio obserwując ciekawostki ze świata literatury, natknęłam się na taką oto wiadomość:
http://czytelnia.onet.pl/0,2142231,0,0,0,odnaleziono_nieznane_dzielo_mistrza,wiadomosci.html
Pokrótce dla tych, którzy nie zajrzą do źródła (nie potępiam ;)): Trzysta lat temu odnaleziono sztukę zatytułowaną "Double Falsehood" (polski tytuł: "Podwójna nieprawda"). Wówczas stwierdzono, że to Shakespeare napisał ten utwór. Jednak w XVIII w. ówcześni szekspirolodzy (tak nazywają się bowiem badacze twórczości tego dramatopisarza) orzekli, iż "Podwójnej nieprawdy" nie napisał Shakespeare. I tak oto niedawno współczesny badacz twórczości autora "Komedii omyłek" podważył osiemnastowieczną tezę. Po wnikliwej analizie stwierdził, że akt I i II oraz sceny aktu ostatniego z pewnością napisała ręka Shakespeare'a ;)
W ogóle niedopowiedzenia, tajemnice, niewiedza pociągają człowieka. Wówczas chętniej coś czytamy, czegoś szukamy, dopowiadamy sobie. W ten sposób też powstają inne utwory literackie - np. nawiązując już do tego renesansowego dramatopisarza "Szyfr Szekspira" autorstwa Jennifer Lee Carrell. Całkiem zgrabne czytadło - nie mylić z publikacją naukową. Tak przecież powstały głośne książki Browna. Jakiś czas temu czytałam literacką opowieść o życiu Poego (mam tu na myśli "Cień Poego" Matthew Pearla). Przyznam szczerze, że z uwagą śledzę tego typu utwory literackie. Budzą moją ciekawość. I tej ciekawości i zaufania czytelniczego do autorki nie zawiodła Kate Moses z "Przezimowaniem" - literacką wersją życia - jednej z moich ulubionych poetek zagranicznych - Sylvii Plath. I powoli zaczynam wkraczać w autobiografizm i w biografizm, które mnie fascynują od kilku lat. Ale może o tym innym razem ;)
Póki co z Pierwszoklasistami omawiamy dalej "Romea i Julię", a z Drugoklasistami kończymy pozytywizm. Zaczynamy też czytać "Syzyfowe prace" (ci, którzy czynią to wolniej). W nadchodzącym tygodniu wręczę każdemu kartę pracy pomocną podczas czytania powieści Żeromskiego.
Tymczasem życzę słońca, ponieważ wiosna powitała nas deszczem ;)
Do zobaczenia jutro :)
15 marca 2010
"Romeo i Julia" - spotkanie pierwsze
Moi Drodzy Pierwszoklasiści.
Już w środę rozpoczynamy przygodę z jedną z najsłynniejszych tragedii Shakespeare'a. Romeo i Julia to przepiękna historia miłosna (może dlatego, że nieszczęśliwa? Pewien badacz stwierdził, że w literaturze i w życiu właśnie miłości nieszczęśliwe, niespełnione fascynują nas - ludzi). Wielokrotnie wystawiana na deskach teatrów całego świata, wielokrotnie ekranizowana. Utwór Shakespeare'a jest również inspiracją dla autorów, scenarzystów tworzących historie współczesne na bazie tej starej renesansowej.
Bardzo się cieszę, że omówimy sobie ten utwór. Nie ukrywam, że Shakespeare jest moją fascynacją. Choć należy do niego dojrzeć, może dorosnąć, przeżyć, doświadczyć (i ja też musiałam przez to przejść :)). Mam nadzieję, że choć kilkoro z Was (tak, tak - z Was, Drugoklasiści, również :)) zajrzy później (może już po okresie nauki?) do dzieł Shakespeare'a. Naprawdę warto. Możecie bowiem odkryć taki inny, ale i nasz świat. Świat pełen miłości, zazdrości, spełnienia i niespełnienia, tragedii, żądzy, chęci władzy. Shakespeare pokaże Wam w przepiękny sposób ludzkie charaktery i okaże się, że one się nie zmieniają, mimo przemian społecznych, światopoglądowych.
Zatem zachęcam do powrotu do Shakespeare'a za kilka, kilkanaście lat. I też do jego komedii! "Poskromienie złośnicy", "Jak wam się podoba". Oczywiście podaję tytuły kierując się swoimi upodobaniami. Tak, to moje ulubione utwory tego pisarza (Magdo, zanotuj i zajrzyj kiedyś ;)).
Na koniec zostawiam Wam fragment spektaklu Teatru Buffo do obejrzenia. Zadanie dodatkowe: jaka to scena? (1 punkt dodatkowy). Udział w zadaniu mogą brać Pierwszo i Drugoklasiści :) Na odpowiedzi czekam do środy. Droga elektroniczna wskazana :)
Do zobaczenia w środę.
Już w środę rozpoczynamy przygodę z jedną z najsłynniejszych tragedii Shakespeare'a. Romeo i Julia to przepiękna historia miłosna (może dlatego, że nieszczęśliwa? Pewien badacz stwierdził, że w literaturze i w życiu właśnie miłości nieszczęśliwe, niespełnione fascynują nas - ludzi). Wielokrotnie wystawiana na deskach teatrów całego świata, wielokrotnie ekranizowana. Utwór Shakespeare'a jest również inspiracją dla autorów, scenarzystów tworzących historie współczesne na bazie tej starej renesansowej.
Bardzo się cieszę, że omówimy sobie ten utwór. Nie ukrywam, że Shakespeare jest moją fascynacją. Choć należy do niego dojrzeć, może dorosnąć, przeżyć, doświadczyć (i ja też musiałam przez to przejść :)). Mam nadzieję, że choć kilkoro z Was (tak, tak - z Was, Drugoklasiści, również :)) zajrzy później (może już po okresie nauki?) do dzieł Shakespeare'a. Naprawdę warto. Możecie bowiem odkryć taki inny, ale i nasz świat. Świat pełen miłości, zazdrości, spełnienia i niespełnienia, tragedii, żądzy, chęci władzy. Shakespeare pokaże Wam w przepiękny sposób ludzkie charaktery i okaże się, że one się nie zmieniają, mimo przemian społecznych, światopoglądowych.
Zatem zachęcam do powrotu do Shakespeare'a za kilka, kilkanaście lat. I też do jego komedii! "Poskromienie złośnicy", "Jak wam się podoba". Oczywiście podaję tytuły kierując się swoimi upodobaniami. Tak, to moje ulubione utwory tego pisarza (Magdo, zanotuj i zajrzyj kiedyś ;)).
Na koniec zostawiam Wam fragment spektaklu Teatru Buffo do obejrzenia. Zadanie dodatkowe: jaka to scena? (1 punkt dodatkowy). Udział w zadaniu mogą brać Pierwszo i Drugoklasiści :) Na odpowiedzi czekam do środy. Droga elektroniczna wskazana :)
Do zobaczenia w środę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)