Witam.
Spokojnie, jeszcze trwają ferie. Ale korzystając właśnie z tego momentu (gdy wrócimy do szkoły, nie będzie na to czasu) chciałabym poinformować o nowościach na polskowieniu.
Pojawiły się daty obok lektur.
Nowością jest zamieszczenie licznika. Ciekawe, czy działa - weszłam tu dziś i zobaczyłam, że na polskowienie ktoś jednak zagląda - przyznać się, kto nie odpoczywa w ferie? ;)
Poza tym umieściłam różne linki. Nieobiektywnie polecam strony poświęcone różnym pisarzom (którzy mnie interesują, niektórzy fascynują). Poza tym zamieściłam trochę kultury i drogowskazów: strony teatrów i biblioteki.
Wśród linków jest też ten, który Was zaprowadzi do Biblioteki literatury polskiej w Internecie. Tak to się nazywa - a cóż się tam kryje? Bogactwo ;) Jest to strona, którą zawdzięczamy wszyscy pewnemu profesorowi (którego miałam szczęście poznać w trakcie studiów, i którego podziwiam za wiedzę). Znajdziecie tu teksty polskich pisarzy, noty biograficzne o nich, stworzone przez naukowców (więc jedno z pewniejszych źródeł wiedzy). I inne ciekawostki. W każdym razie - polecam. Powinniście wiedzieć, że taki twór jest dla Was - być może przyda się w trakcie Waszej edukacji.
Oprócz tego zamieszczam też Przewodnik literacki autorstwa tego samego profesora. Tam znajdziecie różnego rozdzaju drogowskazy. Do stron pisarzy, do bohaterów literackich, do epok, gatunków, do okresów historycznych - a więcej nie powiem. Sami popatrzcie :)
Mam nadzieję, że spędzacie miło ferie (ale i bezpiecznie). Do zobaczenia i wesołej końcówki przerwy zimowej :)
Ważne informacje i terminy
24 lutego 2010
11 lutego 2010
Podziękowanie
Moi Drodzy Aktorzy!
Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Byliście wspaniali i jestem z Was dumna! :)
Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Byliście wspaniali i jestem z Was dumna! :)
10 lutego 2010
Pożegnania słów kilka..
Ale jeszcze nie na zawsze Moi Najlepsi Na Świecie Uczniowie ;)
Niedługo ferie i pozwoliłam sobie na chwilę grozy ;) [choć jesteśmy już z Drugoklasistami w pozytywizmie i tam daleko wszystkim do poczucia grozy i innych romantycznych nastrojów :)]
Ten post będzie składał się z kilku części.
Po pierwsze chciałabym jeszcze raz podziękować Laurze - tym razem jako jedyna odważyła się odpowiedzieć na zadanie dla chętnych. Reszto udzielająca się mniej lub bardziej - nie bójcie się odpowiadać! I wykazujcie swoją aktywność - w końcu mądre z Was istoty :)
Odpowiedź na moje pytanie - elementy humorystyczne to sytuacja kupna kamizelki od handlarza. Całą rozmowę narratora ze sprzedawcą Prus opisał z poczuciem humoru [chociażby język sprzedającego kamizelkę].
Ponadto pewną dozę humoru możemy też zauważyć na samym początku noweli, kiedy to narrator opowiada o swojej kolekcji.
Po drugie, Drugoklasiści, za nami I semestr i przygoda z oświeceniem oraz romantyzmem. Dwie tak różne epoki. W jednej rozum, w drugiej serce. Cieszę się, że możemy uczyć się chronologicznie - w ten sposób możecie zobaczyć zmiany światopoglądowe i myślę, że będzie Wam łatwiej w szkole średniej.
Oświecenie to i Ignacy Krasicki i gatunek bajka. Ponadto poznaliście Franciszka Dionizego Kniaźnina i troszkę inny nastrój jego utworów. Inny od oświeceniowego racjonalizmu. Autor "Krośnienek..." tworzył w duchu sentymentalizmu. I właściwie jest uznany za prekursora romantyzmu. [Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie felieton o Kniaźninie?] Poza tym przeczytaliśmy i omówiliśmy fragment "Powrotu posła" Juliana Ursyna Niemcewicza. Komedia polityczna, ale my akurat interpretowaliśmy wątek miłosny. Później nadszedł romantyzm i odrzucenie rozumu. To uczucie jest najlepszą drogą poznania świata - grzmieli romantycy ;) Był Juliusz Słowacki z fragmentem "Balladyny", ale i Adam Mickiewicz [te dwa nazwiska od zawsze konkurują na arenie literatury :)] z fragmentami "Pana Tadeusza" [Co ciekawe przed omawianiem przeczytałam go sobie jeszcze raz i znowu na nowo odkryłam Mickiewicza - spróbujcie za kilka, kilkanaście lat; jeśli nie z Mickiewiczem, to z czymkolwiek; czas naprawdę wiele zmienia w odczytaniu danego utworu.], z "Redutą Ordona" i balladami "To lubię" i "Świteź" [ballady inne też polecam nawet za kilkadziesiąt lat ;)].
Poza tym poznaliście takie formy wypowiedzi jak rozprawka i sprawozdanie z lektury, spektaklu, filmu. Oprócz tego nauczyłam Was [mam nadzieję :)] pisać opis przeżyć wewnętrznych.
Przebrnęliśmy wspólnie przez związki składniowe, zdania współrzędne. Teraz ćwiczyć będziemy zdania złożone podrzędnie. Naprawdę bardzo dużo zrobiliście. Jesteście wielcy! :) Zasłużyliście na wypoczynek.
Po trzecie Pierwszoklasiści do Was kieruję teraz moje słowa. W I semestrze zmagaliśmy się z literaturą dwóch epok - starożytności i średniowiecza. Mogliśmy zobaczyć różne sposoby realizowania sztuki. Starożytność to piękno, harmonia, doskonałość. W średniowieczu w centrum zainteresowania jest Bóg. Rozwija się sztuka o tematyce przede wszystkim religijnej (choć nie tylko). Twórcy ukazują kilka wzorców osobowych: asceta, rycerz i władca.
Oprócz tych epok rozpoczęliśmy przygodę z renesansem, w którym nawiązywano do starożytności - czerpano z niej różne wzorce wykorzystywane np. w literaturze, malarstwie.
Zaczęliśmy przypatrywać się twórczości Kochanowskiego i na początek pod lupę wzięliśmy fraszki. Po feriach będziemy naszą pracę kontynuować. Zajmiemy się "Trenami". Chciałabym Wam też pokazać utwory twórców literatury współczesnej, którzy nawiązywali do tych dwóch gatunków.
Ponadto przypomnieliście i uzupełniliście wiedzę o częściach mowy. Przed nami zmagania z częściami zdania i inne magiczne zagadnienia z gramatyki ;) Wiem, wiem, już się nie możecie doczekać ;)
Bardzo ładnie pracowaliście - w większości. Ci, którzy spoczywali na laurach mam nadzieję, że obudzą się po feriach. W końcu to czego się nauczycie, to będzie Wasze i zaprocentuje w przyszłości.
Tymczasem... niedługo walentynki - nie jest to święto polskie (w końcu my swoje, słowiańskie, mamy w czerwcu - tzw. Noc Kupały), ale chciałabym w związku z tym wpłynąć na Wasze wykształcenie artystyczne ;) Dziś muzyczno-literackie. Ostatnio lubuję się we fraszkach Jana Sztaudyngera (polecam "Piórka prawie wszystkie") i dlatego:
Czasem ot tak, mimochodem,
Coś czegoś staje się powodem.
Tak poeta pisze o "Miłości od pierwszego wejrzenia" :) A co do muzyki - chciałam najpierw Wam tu zostawić Jaromira Nohavicę po polsku (polecam osobom lubiącym czasem posłuchać poezji śpiewanej). Ale podzielę się z Wami dwoma zagranicznymi utworami. Wsłuchajcie się w tekst. Posłuchajcie muzyki. W końcu to jedna z najważniejszych dziedzin życia - a w każdym razie powinna być...
Oraz:
Do zobaczenia jutro.
Niedługo ferie i pozwoliłam sobie na chwilę grozy ;) [choć jesteśmy już z Drugoklasistami w pozytywizmie i tam daleko wszystkim do poczucia grozy i innych romantycznych nastrojów :)]
Ten post będzie składał się z kilku części.
Po pierwsze chciałabym jeszcze raz podziękować Laurze - tym razem jako jedyna odważyła się odpowiedzieć na zadanie dla chętnych. Reszto udzielająca się mniej lub bardziej - nie bójcie się odpowiadać! I wykazujcie swoją aktywność - w końcu mądre z Was istoty :)
Odpowiedź na moje pytanie - elementy humorystyczne to sytuacja kupna kamizelki od handlarza. Całą rozmowę narratora ze sprzedawcą Prus opisał z poczuciem humoru [chociażby język sprzedającego kamizelkę].
Ponadto pewną dozę humoru możemy też zauważyć na samym początku noweli, kiedy to narrator opowiada o swojej kolekcji.
Po drugie, Drugoklasiści, za nami I semestr i przygoda z oświeceniem oraz romantyzmem. Dwie tak różne epoki. W jednej rozum, w drugiej serce. Cieszę się, że możemy uczyć się chronologicznie - w ten sposób możecie zobaczyć zmiany światopoglądowe i myślę, że będzie Wam łatwiej w szkole średniej.
Oświecenie to i Ignacy Krasicki i gatunek bajka. Ponadto poznaliście Franciszka Dionizego Kniaźnina i troszkę inny nastrój jego utworów. Inny od oświeceniowego racjonalizmu. Autor "Krośnienek..." tworzył w duchu sentymentalizmu. I właściwie jest uznany za prekursora romantyzmu. [Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie felieton o Kniaźninie?] Poza tym przeczytaliśmy i omówiliśmy fragment "Powrotu posła" Juliana Ursyna Niemcewicza. Komedia polityczna, ale my akurat interpretowaliśmy wątek miłosny. Później nadszedł romantyzm i odrzucenie rozumu. To uczucie jest najlepszą drogą poznania świata - grzmieli romantycy ;) Był Juliusz Słowacki z fragmentem "Balladyny", ale i Adam Mickiewicz [te dwa nazwiska od zawsze konkurują na arenie literatury :)] z fragmentami "Pana Tadeusza" [Co ciekawe przed omawianiem przeczytałam go sobie jeszcze raz i znowu na nowo odkryłam Mickiewicza - spróbujcie za kilka, kilkanaście lat; jeśli nie z Mickiewiczem, to z czymkolwiek; czas naprawdę wiele zmienia w odczytaniu danego utworu.], z "Redutą Ordona" i balladami "To lubię" i "Świteź" [ballady inne też polecam nawet za kilkadziesiąt lat ;)].
Poza tym poznaliście takie formy wypowiedzi jak rozprawka i sprawozdanie z lektury, spektaklu, filmu. Oprócz tego nauczyłam Was [mam nadzieję :)] pisać opis przeżyć wewnętrznych.
Przebrnęliśmy wspólnie przez związki składniowe, zdania współrzędne. Teraz ćwiczyć będziemy zdania złożone podrzędnie. Naprawdę bardzo dużo zrobiliście. Jesteście wielcy! :) Zasłużyliście na wypoczynek.
Po trzecie Pierwszoklasiści do Was kieruję teraz moje słowa. W I semestrze zmagaliśmy się z literaturą dwóch epok - starożytności i średniowiecza. Mogliśmy zobaczyć różne sposoby realizowania sztuki. Starożytność to piękno, harmonia, doskonałość. W średniowieczu w centrum zainteresowania jest Bóg. Rozwija się sztuka o tematyce przede wszystkim religijnej (choć nie tylko). Twórcy ukazują kilka wzorców osobowych: asceta, rycerz i władca.
Oprócz tych epok rozpoczęliśmy przygodę z renesansem, w którym nawiązywano do starożytności - czerpano z niej różne wzorce wykorzystywane np. w literaturze, malarstwie.
Zaczęliśmy przypatrywać się twórczości Kochanowskiego i na początek pod lupę wzięliśmy fraszki. Po feriach będziemy naszą pracę kontynuować. Zajmiemy się "Trenami". Chciałabym Wam też pokazać utwory twórców literatury współczesnej, którzy nawiązywali do tych dwóch gatunków.
Ponadto przypomnieliście i uzupełniliście wiedzę o częściach mowy. Przed nami zmagania z częściami zdania i inne magiczne zagadnienia z gramatyki ;) Wiem, wiem, już się nie możecie doczekać ;)
Bardzo ładnie pracowaliście - w większości. Ci, którzy spoczywali na laurach mam nadzieję, że obudzą się po feriach. W końcu to czego się nauczycie, to będzie Wasze i zaprocentuje w przyszłości.
Tymczasem... niedługo walentynki - nie jest to święto polskie (w końcu my swoje, słowiańskie, mamy w czerwcu - tzw. Noc Kupały), ale chciałabym w związku z tym wpłynąć na Wasze wykształcenie artystyczne ;) Dziś muzyczno-literackie. Ostatnio lubuję się we fraszkach Jana Sztaudyngera (polecam "Piórka prawie wszystkie") i dlatego:
Czasem ot tak, mimochodem,
Coś czegoś staje się powodem.
Tak poeta pisze o "Miłości od pierwszego wejrzenia" :) A co do muzyki - chciałam najpierw Wam tu zostawić Jaromira Nohavicę po polsku (polecam osobom lubiącym czasem posłuchać poezji śpiewanej). Ale podzielę się z Wami dwoma zagranicznymi utworami. Wsłuchajcie się w tekst. Posłuchajcie muzyki. W końcu to jedna z najważniejszych dziedzin życia - a w każdym razie powinna być...
Oraz:
Do zobaczenia jutro.
31 stycznia 2010
Nowela w pozytywizmie. Podejście pierwsze: Prus i "Kamizelka"
Witam Drugoklasiści.
W czwartek omówiliśmy nowelę Bolesława Prusa - "Kamizelkę".
Pozytywizm to epoka, w której nowela była gatunkiem, po który twórcy bardzo często sięgali.
Uważa się, że Bolesław Prus osiągnął pewne mistrzostwo w tej krótkiej wypowiedzi literackiej i dodatkowo wypracował indywidualne cechy.
Powiedzieliśmy sobie, że Prus nadał tytułowej kamizelce kilka znaczeń. Końcowa refleksja wyrażająca nadzieję ("Któż jednak powie, że za tymi chmurami nie ma słońca?...") jest niejakim dopełnieniem pesymistycznego obrazu świata ukazanego w noweli. Autor noweli w inny sposób ukazał miłość dwojga ludzi. Stwierdziliśmy, że nie ma przecież ani jednego wyznania miłosnego w tekście, a jednak ta opowieść jest o miłości.
Czy pani powinna była wyznać panu, że to jego ostatnie chwile życia? Tak jak mówiłam w czwartek - na to pytanie każdy z nas będzie miał inną odpowiedź. I dobrze :) Bo uważam, że literatura ma nie tylko osadzać nas w pewnych epokach, ukazywać wykorzystywanie praktyczne danych gatunków, środków artystycznego wyrazu. Ma również skłaniać do refleksji, zmuszać do zadawania sobie i innym pytań. I stawiajcie je sobie, na lekcjach języka polskiego i poza nimi. W ten sposób uczycie się myśleć i wyrażać opinie. A to bardzo ważne. No dobrze, koniec dygresji. Wróćmy do noweli ;)
Prus poprowadził tak bohaterów, aby między innymi opowiedzieć o miłości w inny, nowy sposób. Bez wyznań, nie wprost. Tutaj to czyny męża i żony świadczyć miały o uczuciu. I dlatego obydwoje okłamywali się wzajemnie.. A kamizelka, która przetrwała, miała świadczyć o tej miłości. Kamizelka i tak naprawdę narrator, który był cichym obserwatorem życia sąsiadów.
Są jeszcze dwa zagadnienia, o których sobie nie powiedzieliśmy, a które chciałabym Wam przekazać.
Jedną z cech noweli (która nie zawsze występuje!) to inwersja czasowa. Narrator na początku już wyjawia czytelnikowi tragiczne losy bohaterów, a dopiero później zaczyna opowiadać jak do nich doszło.
Inną cechą charakterystyczną dla nowelistycznego warsztatu Aleksandra Głowackiego (ha, teraz zapamiętacie, że tak brzmiało jego prawdziwe imię i nazwisko ;)) jest humor. Tak... bo mimo smutnej historii opowiadanej przez narratora, znalazły się w "Kamizelce" fragmenty humorystyczne.
I jak się pewnie domyślacie teraz czas na zadanie dodatkowe (2 punkty do zdobycia na nowy semestr już! :)). Proszę drogą elektroniczną o odpowiedź, gdzież te elementy humorystyczne Prus zawarł? :) Czyli wskazujemy konkretną sytuację bądź sytuacje w tekście.
Na odpowiedzi czekam do czwartku 04.02.2010r. :)
Z nowelą to dopiero początek przygód. Przed nami Sienkiewicz i jego warsztat nowelistyczny.
W środę dalsze potyczki ze zdaniami podrzędnymi - ćwiczenia i zeszyty przynosimy :)
Tymczasem napiszę: do zobaczenia jutro.
Idziemy na spektakl (już się nie mogę doczekać i jestem ciekawa jaki będzie Wasz odbiór przedstawienia :)). Pamiętajcie o zasadach zachowania się w teatrze (nawet jeśli to teatr objazdowy). Zresztą jutro jeszcze Wam przypomnę - wszystkim ;)
W czwartek omówiliśmy nowelę Bolesława Prusa - "Kamizelkę".
Pozytywizm to epoka, w której nowela była gatunkiem, po który twórcy bardzo często sięgali.
Uważa się, że Bolesław Prus osiągnął pewne mistrzostwo w tej krótkiej wypowiedzi literackiej i dodatkowo wypracował indywidualne cechy.
Powiedzieliśmy sobie, że Prus nadał tytułowej kamizelce kilka znaczeń. Końcowa refleksja wyrażająca nadzieję ("Któż jednak powie, że za tymi chmurami nie ma słońca?...") jest niejakim dopełnieniem pesymistycznego obrazu świata ukazanego w noweli. Autor noweli w inny sposób ukazał miłość dwojga ludzi. Stwierdziliśmy, że nie ma przecież ani jednego wyznania miłosnego w tekście, a jednak ta opowieść jest o miłości.
Czy pani powinna była wyznać panu, że to jego ostatnie chwile życia? Tak jak mówiłam w czwartek - na to pytanie każdy z nas będzie miał inną odpowiedź. I dobrze :) Bo uważam, że literatura ma nie tylko osadzać nas w pewnych epokach, ukazywać wykorzystywanie praktyczne danych gatunków, środków artystycznego wyrazu. Ma również skłaniać do refleksji, zmuszać do zadawania sobie i innym pytań. I stawiajcie je sobie, na lekcjach języka polskiego i poza nimi. W ten sposób uczycie się myśleć i wyrażać opinie. A to bardzo ważne. No dobrze, koniec dygresji. Wróćmy do noweli ;)
Prus poprowadził tak bohaterów, aby między innymi opowiedzieć o miłości w inny, nowy sposób. Bez wyznań, nie wprost. Tutaj to czyny męża i żony świadczyć miały o uczuciu. I dlatego obydwoje okłamywali się wzajemnie.. A kamizelka, która przetrwała, miała świadczyć o tej miłości. Kamizelka i tak naprawdę narrator, który był cichym obserwatorem życia sąsiadów.
Są jeszcze dwa zagadnienia, o których sobie nie powiedzieliśmy, a które chciałabym Wam przekazać.
Jedną z cech noweli (która nie zawsze występuje!) to inwersja czasowa. Narrator na początku już wyjawia czytelnikowi tragiczne losy bohaterów, a dopiero później zaczyna opowiadać jak do nich doszło.
Inną cechą charakterystyczną dla nowelistycznego warsztatu Aleksandra Głowackiego (ha, teraz zapamiętacie, że tak brzmiało jego prawdziwe imię i nazwisko ;)) jest humor. Tak... bo mimo smutnej historii opowiadanej przez narratora, znalazły się w "Kamizelce" fragmenty humorystyczne.
I jak się pewnie domyślacie teraz czas na zadanie dodatkowe (2 punkty do zdobycia na nowy semestr już! :)). Proszę drogą elektroniczną o odpowiedź, gdzież te elementy humorystyczne Prus zawarł? :) Czyli wskazujemy konkretną sytuację bądź sytuacje w tekście.
Na odpowiedzi czekam do czwartku 04.02.2010r. :)
Z nowelą to dopiero początek przygód. Przed nami Sienkiewicz i jego warsztat nowelistyczny.
W środę dalsze potyczki ze zdaniami podrzędnymi - ćwiczenia i zeszyty przynosimy :)
Tymczasem napiszę: do zobaczenia jutro.
Idziemy na spektakl (już się nie mogę doczekać i jestem ciekawa jaki będzie Wasz odbiór przedstawienia :)). Pamiętajcie o zasadach zachowania się w teatrze (nawet jeśli to teatr objazdowy). Zresztą jutro jeszcze Wam przypomnę - wszystkim ;)
28 stycznia 2010
Podsumowanie pracy z "Małym Księciem"
Dobry wieczór.
Zebrałam się i kilka słów na zakończenie przygody (szkolnej) z "Małym Księciem" napiszę dla Was.
Co prawda teraz już jesteśmy ponownie w dawnych epokach, ale podsumowanie musi być! W końcu to dość ważna książka. Ważna, ponieważ poruszone zostały w niej bardzo istotne problemy. Zestawialiśmy sobie świat dzieci i świat dorosłych w "Małym Księciu". Ale - ustaliliśmy, że tak naprawdę każdy może (i właściwie powinien) pielęgnować w sobie cechy dziecka ukazane w książce. Dorośli w "Małym Księciu" zapominają o ważnych wartościach. Nie mają czasu dla innych, gdyż pochłaniają ich "ważniejsze" sprawy, które ostatecznie okazują się śmieszne i nieważne. Mały Książę mówi, że tylko dzieci wiedzą czego szukają. Można to rozwinąć w ten sposób: tylko człowiek potrafiący tworzyć więzy z drugą osobą wie, co tak naprawdę w życiu jest ważne.
"Mały Książę" to książka o poszukiwaniu przyjaźni i miłości. Bohater dostaje lekcję życia od lisa. Dzięki niemu tak naprawdę wie, czym jest przyjaźń. Dowiaduje się, że to nie tylko przyjemności. To odpowiedzialność za drugą osobę. Lis pokazuje Małemu Księciu, że przyjaźń to nie tylko uśmiechy - to również "ryzyko łez". Ryzyko, które warto podjąć, by nie stać się samotnym i nieszczęśliwym "dorosłym".
Lekcja miłości jest równie ważna - bowiem nie kochamy wyjątkowych osób. One takimi się stają dzięki temu, że je kochamy. Ale miłość to również wartość, do której musimy dojrzeć. Mały Książę przecież stwierdza, że wcześniej był zbyt niedojrzały, aby dostrzec, że kocha różę.
Myślę, że jeśli ktoś z Was nie dojrzał jeszcze do tej książki, to dobrze by było gdyby sobie o niej przypomniał za kilka, kilkanaście lat. "Mały Książę" bowiem jest ponadczasowy. A jego lektura w każdym wieku jest inna.
A na koniec życzę Wam wszystkim przyjaźni takich, jak te w "Małym Księciu". I zachwytów z zachodów słońca :)
Do jutra.
Zebrałam się i kilka słów na zakończenie przygody (szkolnej) z "Małym Księciem" napiszę dla Was.
Co prawda teraz już jesteśmy ponownie w dawnych epokach, ale podsumowanie musi być! W końcu to dość ważna książka. Ważna, ponieważ poruszone zostały w niej bardzo istotne problemy. Zestawialiśmy sobie świat dzieci i świat dorosłych w "Małym Księciu". Ale - ustaliliśmy, że tak naprawdę każdy może (i właściwie powinien) pielęgnować w sobie cechy dziecka ukazane w książce. Dorośli w "Małym Księciu" zapominają o ważnych wartościach. Nie mają czasu dla innych, gdyż pochłaniają ich "ważniejsze" sprawy, które ostatecznie okazują się śmieszne i nieważne. Mały Książę mówi, że tylko dzieci wiedzą czego szukają. Można to rozwinąć w ten sposób: tylko człowiek potrafiący tworzyć więzy z drugą osobą wie, co tak naprawdę w życiu jest ważne.
"Mały Książę" to książka o poszukiwaniu przyjaźni i miłości. Bohater dostaje lekcję życia od lisa. Dzięki niemu tak naprawdę wie, czym jest przyjaźń. Dowiaduje się, że to nie tylko przyjemności. To odpowiedzialność za drugą osobę. Lis pokazuje Małemu Księciu, że przyjaźń to nie tylko uśmiechy - to również "ryzyko łez". Ryzyko, które warto podjąć, by nie stać się samotnym i nieszczęśliwym "dorosłym".
Lekcja miłości jest równie ważna - bowiem nie kochamy wyjątkowych osób. One takimi się stają dzięki temu, że je kochamy. Ale miłość to również wartość, do której musimy dojrzeć. Mały Książę przecież stwierdza, że wcześniej był zbyt niedojrzały, aby dostrzec, że kocha różę.
Myślę, że jeśli ktoś z Was nie dojrzał jeszcze do tej książki, to dobrze by było gdyby sobie o niej przypomniał za kilka, kilkanaście lat. "Mały Książę" bowiem jest ponadczasowy. A jego lektura w każdym wieku jest inna.
A na koniec życzę Wam wszystkim przyjaźni takich, jak te w "Małym Księciu". I zachwytów z zachodów słońca :)
Do jutra.
22 stycznia 2010
"Mały Książę" - wstęp
Dobry wieczór Moi Uczniowie Wszyscy Bez Wyjątku ;)
Dziś popiszę o "Małym Księciu" i jest to post dla Was wszystkich.
Ta (objętościowo naprawdę niewielka) książeczka zyskała niezwykłą popularność... I jak Wam powiedziałam dzięki niej Exupery tak naprawdę zyskał czytelników. I również wśród Was znaleźli się tacy, którzy zachwycili się "Małym Księciem"... a jest czym..
Jako że omawiamy tę lekturę w I i II klasie, to większy post pojawi się w przyszłym tygodniu - obiecuję (Magdo przede wszystkim, bo się dziś dopytywałaś ;)).
Dziś chciałabym Wam pokazać, że literatura często inspiruje muzyków - udowodniłam to Wam Drugoklasiści, podczas omawiania "Pana Tadeusza".
Dziś dwa utwory - jeden starszy (i mam świadomość, że może nie przypaść Wam do gustu - swoją drogą, może gdyby zmienić oprawę muzyczną, to i Wam ten utwór w jakiś sposób by się spodobał?), a drugi nowszy.
Pytanie dla chętnych i oczywiście na dodatkowe punkty (4 punkty do zdobycia) :)
Do jakich wydarzeń z "Małego Księcia" nawiązują utwory?
Na odpowiedzi poczekam do środy 27.01.2010r. Uwagi: Pełnymi zdaniami i droga elektroniczna :)
Dobranoc i miłego weekendu. Wypocznijcie, bo przed Wami gorący tydzień wystawiania ocen :)
Dziś popiszę o "Małym Księciu" i jest to post dla Was wszystkich.
Ta (objętościowo naprawdę niewielka) książeczka zyskała niezwykłą popularność... I jak Wam powiedziałam dzięki niej Exupery tak naprawdę zyskał czytelników. I również wśród Was znaleźli się tacy, którzy zachwycili się "Małym Księciem"... a jest czym..
Jako że omawiamy tę lekturę w I i II klasie, to większy post pojawi się w przyszłym tygodniu - obiecuję (Magdo przede wszystkim, bo się dziś dopytywałaś ;)).
Dziś chciałabym Wam pokazać, że literatura często inspiruje muzyków - udowodniłam to Wam Drugoklasiści, podczas omawiania "Pana Tadeusza".
Dziś dwa utwory - jeden starszy (i mam świadomość, że może nie przypaść Wam do gustu - swoją drogą, może gdyby zmienić oprawę muzyczną, to i Wam ten utwór w jakiś sposób by się spodobał?), a drugi nowszy.
Pytanie dla chętnych i oczywiście na dodatkowe punkty (4 punkty do zdobycia) :)
Do jakich wydarzeń z "Małego Księcia" nawiązują utwory?
Na odpowiedzi poczekam do środy 27.01.2010r. Uwagi: Pełnymi zdaniami i droga elektroniczna :)
Dobranoc i miłego weekendu. Wypocznijcie, bo przed Wami gorący tydzień wystawiania ocen :)
16 stycznia 2010
Sprawozdanie z filmu
Witam Was, Drugoklasiści.
Dziś podsumuję zdobyte przez Was wiadomości o pisaniu kolejnej formy wypowiedzi.
Ustaliliśmy wspólnie, że sprawozdanie z lektury, filmu i ze spektaklu różni się od recenzji. Czym? Tym, że nie przekonujemy ani nie zniechęcamy nikogo.
W takiej formie wypowiedzi:
1. Przekazujemy najważniejsze informacje o dziele (np. autor, reżyser, tytuł).
2. Przedstawiamy jego główne elementy (np. jeśli piszemy o książce, to omawiamy fabułę, narrację i prezentujemy bohaterów). Wyrażamy tu opinię na temat wyżej wymienionych elementów.
Pamiętajcie jednak, że nie przesadzamy ze zbytnim prezentowaniem naszych poglądów i ocen. Staramy się obiektywnie spojrzeć na dzieło.
Jeśli piszemy sprawozdanie z filmu, to w najważniejszych informacjach zawrzeć powinnyśmy obok nazwiska reżysera, nazwiska aktorów grających główne role; kraj, w którym został wyprodukowany film i rok powstania. Krótko opisujemy tematykę dzieła.
Następnie (podobnie jak w sprawozdaniu z lektury) czas na streszczenie filmu. Piszemy więc o czasie i o miejscu akcji, o głównych bohaterach i przedstawiamy na koniec chronologicznie (!) najistotniejsze wydarzenia.
Później przechodzimy do opisania sposobu realizacji filmu, czyli bierzemy pod lupę np. scenografię, kostiumy, efekty specjalne.
W końcu możemy zająć się słabymi i mocnymi stronami filmu - czyli opinia o dziele. Ale! Pamiętajmy wciąż, że nie przesadzamy z własnymi ocenami. Możemy tu napisać o grze aktorów (czy była przekonująca czy też nie), albo zastanawiamy się nad tempem akcji, dopasowaniem muzyki do wcześniej wspomnianej. A może to film z dubbingiem? Wówczas możemy i to wziąć pod uwagę i napisać kilka słów.
Jak myślicie, dlaczego dziś opisałam tu Wam w miarę szczegółowo składniki sprawozdania z filmu...? Tak, tak... napiszecie tę formę wypowiedzi ładnie dla mnie :) Z filmu, na który udamy się wspólnie do kina :) O szczegółach powiem w odpowiednim czasie, a tymczasem miłej reszty weekendu ;)
Dziś podsumuję zdobyte przez Was wiadomości o pisaniu kolejnej formy wypowiedzi.
Ustaliliśmy wspólnie, że sprawozdanie z lektury, filmu i ze spektaklu różni się od recenzji. Czym? Tym, że nie przekonujemy ani nie zniechęcamy nikogo.
W takiej formie wypowiedzi:
1. Przekazujemy najważniejsze informacje o dziele (np. autor, reżyser, tytuł).
2. Przedstawiamy jego główne elementy (np. jeśli piszemy o książce, to omawiamy fabułę, narrację i prezentujemy bohaterów). Wyrażamy tu opinię na temat wyżej wymienionych elementów.
Pamiętajcie jednak, że nie przesadzamy ze zbytnim prezentowaniem naszych poglądów i ocen. Staramy się obiektywnie spojrzeć na dzieło.
Jeśli piszemy sprawozdanie z filmu, to w najważniejszych informacjach zawrzeć powinnyśmy obok nazwiska reżysera, nazwiska aktorów grających główne role; kraj, w którym został wyprodukowany film i rok powstania. Krótko opisujemy tematykę dzieła.
Następnie (podobnie jak w sprawozdaniu z lektury) czas na streszczenie filmu. Piszemy więc o czasie i o miejscu akcji, o głównych bohaterach i przedstawiamy na koniec chronologicznie (!) najistotniejsze wydarzenia.
Później przechodzimy do opisania sposobu realizacji filmu, czyli bierzemy pod lupę np. scenografię, kostiumy, efekty specjalne.
W końcu możemy zająć się słabymi i mocnymi stronami filmu - czyli opinia o dziele. Ale! Pamiętajmy wciąż, że nie przesadzamy z własnymi ocenami. Możemy tu napisać o grze aktorów (czy była przekonująca czy też nie), albo zastanawiamy się nad tempem akcji, dopasowaniem muzyki do wcześniej wspomnianej. A może to film z dubbingiem? Wówczas możemy i to wziąć pod uwagę i napisać kilka słów.
Jak myślicie, dlaczego dziś opisałam tu Wam w miarę szczegółowo składniki sprawozdania z filmu...? Tak, tak... napiszecie tę formę wypowiedzi ładnie dla mnie :) Z filmu, na który udamy się wspólnie do kina :) O szczegółach powiem w odpowiednim czasie, a tymczasem miłej reszty weekendu ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)