Witajcie Drugoklasiści.
Moi Pierwszoklasiści dziś wyjeżdżają - jeszcze raz udanej wycieczki! :) I dziękuję Wam za wczoraj. Kolejna przemiła chwila warta zapamiętania. :)
Nie wiem czy wiecie, ale jedną z moich miłości są Tatry. Dlatego cieszę się, że z Wami, Drugoklasiści, mogę omawiać Młodą Polskę. W końcu to w tej epoce wzrosło zainteresowanie Tatrami. Wczoraj omówiliśmy cykl "Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach". Możliwe, że zauważyliście w podręczniku tylko jeden z sonetów. Chciałam, abyście mogli przeczytać i zinterpretować całość. Dzięki temu zobaczyliście więcej. Mam nadzieję, że teraz zrozumiecie na czym polega symbolizm, impresjonizm w młodopolskiej poezji (i dzięki temu w liceum będzie Wam łatwiej interpretować wiersze tej epoki).
A dziś w nawiązaniu do Tatr chciałabym podzielić się z Wami innym utworem. Jakiś czas temu przeczytałam wiersz Juliana Przybosia - poety awangardy krakowskiej (czasowo epokę dalej niż Młoda Polska). Utwór, moim zdaniem, piękny i przybosiowy na wskroś. Roi się w nim od metafor (co charakterystyczne dla tego poety) i oksymoronów. Dodatkowo robi wrażenie fakt, że wiersz został napisany po tragicznej śmierci narzeczonej Przybosia. Oto on:
Z Tatr
Pamięci taterniczki, która zginęła na Zamarłej Turni
Słyszę:
Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.
To – wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska
i
gromobicie ciszy.
Ten świat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem,
uciszę,
lecz –
Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr.
To zgrzyt
czekana,
okrzesany z echa,
to tylko cały twój świat
skurczony w mojej garści na obrywie głazu;
to – gwałtownym uderzeniem serca powalony szczyt.
Na rozpacz – jakże go mało!
A groza – wygórowana!
Jak lekko
turnię zawisłą na rękach
utrzymać,
i nie paść,
gdy
w oczach przewraca się obnażona ziemia
do góry dnem krajobrazu, niebo strącając w przepaść!
Jak cicho
w zatrzaśniętej pięści pochować Zamarłą.
Równanie serca, 1938
Mam świadomość, że niewielu z Was zobaczy w tym utworze coś fascynującego. Dla mnie - polonisty - gra słów w powiązaniu z wydarzeniami na Zamarłej Turni działa na wyobraźnię, przenika do duszy. Ponadto na mnie - miłośniku Tatr - wiersz wywołuje jeszcze większe wrażenie. Będąc w górach często odczuwam swoją małość - małość człowieka - wobec takiej potęgi jak natura, góry. Ten wiersz również to obrazuje poprzez opis sytuacji. Początkowe słowa - opis krajobrazu wprowadza czytelnika przecież w dramat ("gromobicie ciszy") Taterniczka wspinając się na Zamarłą popełniła prawdopodobnie błąd. Zwróćcie uwagę na te słowa: "to tylko twój świat skurczony w mojej garści na obrywie głazu". Groza sytuacji - "tylko" czy "aż" jej świat? Myślę, że w odniesieniu do potęgi gór - tylko; w odniesieniu do życia - aż. Śmierć kobiety nie zostanie jednak pomieszczona przez Tatry, mówi podmiot liryczny - potęga gór nie umniejsza śmierci człowieka. Myślę, że jeszcze bardziej ją wyostrza, zaznacza kruchość życia.
Moment spadania taterniczki został spisany, według mnie, po mistrzowsku. Chociażby "gwałtownym uderzeniem serca powalony szczyt". Przyspieszony rytm serca, kiedy kobieta zrozumiała, że spada: "na rozpacz - jakże go mało!" Jednocześnie podmiot liryczny i taterniczka wiedzą, że nie da się przytrzymać rękami turni.
Piękną dwuznaczność zawarł poeta również w ostatnich dwóch wersach: "Jak cicho/w zatrzaśniętej pięści pochować Zamarłą". Zobaczcie, Moi Drodzy, jak Przyboś mistrzowsko przekazuje maksimum w minimum (to też dla jego twórczości jest charakterystyczne). Zatrzaśnięta pięść to nic innego jak wyraz bezsilności, złości, żalu po stracie bliskiej osoby. To znów ukazanie niemożności pogodzenia się ze śmiercią - nie da się przejść nad takim wydarzeniem do porządku dziennego.
Celowo wybrałam ten wiersz. Nie tylko ze względu na to, że go uwielbiam. ;) Po tetmajerowskich i kasprowiczowych opisach krajobrazu górskiego, możecie zobaczyć całkiem inną stronę Tatr. Poeci młodopolscy szukali w górach schronienia, spokoju. Przyboś pokazuje inne oblicze Tatr: są niebezpieczne, groźne, mogą wywołać dramat w życiu ludzi.
Napisałam Wam, że wiersz oparty jest na wydarzeniach rzeczywistych. Zadanie na 4 punkty: Proszę napisać o kim jest ten wiersz? O jakim konkretnie wydarzeniu Przyboś napisał? Kto towarzyszył tej taterniczce? Kim były te osoby? Co chciały osiągnąć?
Na odpowiedzi czekam do 25.05.2010r., czyli do poniedziałku. Elektronicznie lub tradycyjnie.
Prace dłuższe dla chętnych związane z przybosiowym utworem:
1) Na podstawie wiersza "Z Tatr" opis przeżyć wewnętrznych taterniczki.
2) Jakie uczucia wywołuje we mnie utwór "Z Tatr"? - refleksje o potędze gór
Uwaga: Prace te to nie 5 zdań. Poniżej 20 zdań nie sprawdzam.
Termin: 04.06.2010r. - piątek
Ważne informacje i terminy
18 maja 2010
12 maja 2010
"Skąpiec" - podsumowanie
Dobry wieczór Pierwszoklasiści.
Prawdę mówiąc coraz trudniej mi tutaj pisać - bo każdy post zbliża nas do pożegnania. Ale taki już nasz człowieczy los, że zawsze coś lub kogoś trzeba żegnać (parafrazując Musierowicz).
Dziś skończyliśmy omawiać "Skąpca" Moliera. Sztukę znaną - nawet jeśli ktoś nie pamięta szczegółów, to na pewno coś kojarzy. Myślę, że Wy będziecie bardziej świadomi. ;)
Ten francuski komediopisarz użył bowiem dość prostej intrygi, wątków do ukazania i ośmieszenia jednej wady - skąpstwa. Sam Harpagon jest o tyle ważny, o ile mamy na myśli jego cechę. Wszystko co dotyczy tego bohatera jest powiązane ze skąpstwem. Pozostali bohaterowie są po to, by zilustrować wadę Harpagona. "Skąpiec" należy do komedii charakterów - a więc takich, w których pewien typ osobowości zostaje ukazany w sposób przejaskrawiony, wyolbrzymiony.
Powiedzieliśmy sobie, że Molier moralizuje. Moralizm jego opiera się na komizmie, a ten z kolei wynika z kreacji Harpagona. To właśnie skąpstwo bohatera (i jego skutki) wywołuje (lub wywoływać powinno) śmiech. (Przeczytajcie chociażby jeszcze raz rozmowę Harpagona z Walerym - gdy jeden mówi o szkatułce, a drugi o Elizie.) Jednak jest to śmiech specyficzny, gorzki - bo zmuszający do przemyślenia tego, z czego się śmiejemy. Jak napisał Boy-Żeleński: "Śmiech ten płynie z podłoża rozumu i służy celom rozumu, jest jego najużyteczniejszą i najsprawniejszą bronią. Komizm Moliera, jak inne jego właściwości, cechuje prawda i głębia." (Tadeusz Boy-Żeleński, Szkice o literaturze francuskiej, t. 1, s. 220-221).
Jutro ćwiczymy się w tworzeniu wykresów zdań pojedynczych. Proszę przypomnieć sobie części zdania!
Do zobaczenia i spokojnego wieczoru.
Prawdę mówiąc coraz trudniej mi tutaj pisać - bo każdy post zbliża nas do pożegnania. Ale taki już nasz człowieczy los, że zawsze coś lub kogoś trzeba żegnać (parafrazując Musierowicz).
Dziś skończyliśmy omawiać "Skąpca" Moliera. Sztukę znaną - nawet jeśli ktoś nie pamięta szczegółów, to na pewno coś kojarzy. Myślę, że Wy będziecie bardziej świadomi. ;)
Ten francuski komediopisarz użył bowiem dość prostej intrygi, wątków do ukazania i ośmieszenia jednej wady - skąpstwa. Sam Harpagon jest o tyle ważny, o ile mamy na myśli jego cechę. Wszystko co dotyczy tego bohatera jest powiązane ze skąpstwem. Pozostali bohaterowie są po to, by zilustrować wadę Harpagona. "Skąpiec" należy do komedii charakterów - a więc takich, w których pewien typ osobowości zostaje ukazany w sposób przejaskrawiony, wyolbrzymiony.
Powiedzieliśmy sobie, że Molier moralizuje. Moralizm jego opiera się na komizmie, a ten z kolei wynika z kreacji Harpagona. To właśnie skąpstwo bohatera (i jego skutki) wywołuje (lub wywoływać powinno) śmiech. (Przeczytajcie chociażby jeszcze raz rozmowę Harpagona z Walerym - gdy jeden mówi o szkatułce, a drugi o Elizie.) Jednak jest to śmiech specyficzny, gorzki - bo zmuszający do przemyślenia tego, z czego się śmiejemy. Jak napisał Boy-Żeleński: "Śmiech ten płynie z podłoża rozumu i służy celom rozumu, jest jego najużyteczniejszą i najsprawniejszą bronią. Komizm Moliera, jak inne jego właściwości, cechuje prawda i głębia." (Tadeusz Boy-Żeleński, Szkice o literaturze francuskiej, t. 1, s. 220-221).
Jutro ćwiczymy się w tworzeniu wykresów zdań pojedynczych. Proszę przypomnieć sobie części zdania!
Do zobaczenia i spokojnego wieczoru.
29 kwietnia 2010
"Syzyfowe prace" - podsumowanie
Drodzy Drugoklasiści.
Dziś właściwie skończyliśmy omawianie powieści Żeromskiego. Jutro do końca obejrzymy film. Już może się zorientowaliście, że ekranizacja kładzie nacisk na rusyfikację. Na lekcji dużo o tym sobie powiedzieliśmy. Mam nadzieję, że choć część tego zostanie w Waszych głowach. A może skłoni do pewnych refleksji?
Dla chętnych praca dodatkowa: Ekranizacja "Syzyfowych prac" pomogła mi w zrozumieniu problemów przedstawionych w powieści - rozprawka. Termin oddania: 19.05.2010r.
Ale "Syzyfowe prace" to również opowieść o doświadczeniu pierwszej miłości, młodzieńczego zauroczenia, młodzieńczej fascynacji. Uczucia tego doświadcza Marcin Borowicz. Dostrzega Birutę i od tej pory świat zaczyna kręcić się wokół tej dziewczyny. A raczej wokół zabiegów zmierzających do spotkania Anny Stogowskiej. I zauważcie, że nie jest to łatwe - nasz bohater nie zamienia z dziewczyną ani słowa. Wyznanie uczuć następuje wzrokowo. Biruta wówczas odchodzi, ale po kilku dniach wraca do parku. I odwzajemnia tę pierwszą miłość również spojrzeniem: "Oczy Biruty zwyciężone i bezwładne przywitały miłosne wejrzenie. Na ustach jej błąkał się uśmiech niewypowiedziany: ni to strach, ni wstyd, ni rozpacz...". Pamiętajmy obietnicę daną samej sobie przez Birutę - żadnej miłości, żadnego męża, by nie dzielić losu matki.
Miłość Borowicza jest niespełniona. Nie ma wspólnych spacerów, rozmów. Anna Stogowska wyjeżdża, a o jej wyjeździe Borowicz dowiaduje się kilka tygodni później - nie ma więc nawet pożegnania.
Czy gdyby Biruta została w Klerykowie, to miłość ta byłaby spełniona? Odpowiedź dla chętnych z uzasadnieniem Waszej opinii. (Najlepsze rozważania mogą zostać ocenione nawet na 5 punktów) Czas: do 12.05.2010r. Droga elektroniczna lub tradycyjna (kartka).
Do zobaczenia jutro.
Dziś właściwie skończyliśmy omawianie powieści Żeromskiego. Jutro do końca obejrzymy film. Już może się zorientowaliście, że ekranizacja kładzie nacisk na rusyfikację. Na lekcji dużo o tym sobie powiedzieliśmy. Mam nadzieję, że choć część tego zostanie w Waszych głowach. A może skłoni do pewnych refleksji?
Dla chętnych praca dodatkowa: Ekranizacja "Syzyfowych prac" pomogła mi w zrozumieniu problemów przedstawionych w powieści - rozprawka. Termin oddania: 19.05.2010r.
Ale "Syzyfowe prace" to również opowieść o doświadczeniu pierwszej miłości, młodzieńczego zauroczenia, młodzieńczej fascynacji. Uczucia tego doświadcza Marcin Borowicz. Dostrzega Birutę i od tej pory świat zaczyna kręcić się wokół tej dziewczyny. A raczej wokół zabiegów zmierzających do spotkania Anny Stogowskiej. I zauważcie, że nie jest to łatwe - nasz bohater nie zamienia z dziewczyną ani słowa. Wyznanie uczuć następuje wzrokowo. Biruta wówczas odchodzi, ale po kilku dniach wraca do parku. I odwzajemnia tę pierwszą miłość również spojrzeniem: "Oczy Biruty zwyciężone i bezwładne przywitały miłosne wejrzenie. Na ustach jej błąkał się uśmiech niewypowiedziany: ni to strach, ni wstyd, ni rozpacz...". Pamiętajmy obietnicę daną samej sobie przez Birutę - żadnej miłości, żadnego męża, by nie dzielić losu matki.
Miłość Borowicza jest niespełniona. Nie ma wspólnych spacerów, rozmów. Anna Stogowska wyjeżdża, a o jej wyjeździe Borowicz dowiaduje się kilka tygodni później - nie ma więc nawet pożegnania.
Czy gdyby Biruta została w Klerykowie, to miłość ta byłaby spełniona? Odpowiedź dla chętnych z uzasadnieniem Waszej opinii. (Najlepsze rozważania mogą zostać ocenione nawet na 5 punktów) Czas: do 12.05.2010r. Droga elektroniczna lub tradycyjna (kartka).
Do zobaczenia jutro.
20 kwietnia 2010
Tetmajerowskie erotyki
Witajcie Uczniowie.
Niedawno z Drugoklasistami omawiałam wiersz Kazimierza Przerwy – Tetmajera. Chciałam Wam pokazać jak w literaturze funkcjonował impresjonizm. Chciałam porozmawiać z Wami o wierszu poety, którego twórczość znać powinniście jako uczniowie gimnazjum, a później szkoły średniej (jako ludzie też, ale to tak naprawdę od Was już będzie zależało :)).
Tak sobie pomyślałam, że warto abyście poznali inną stronę Tetmajera. Tak, ponieważ poeta ten nie tylko zasłynął wierszami – pejzażami Tatr (ucieczkami przed lękami egzystencjalnymi). Słynne stały się jego erotyki. I nie dlatego, że jako pierwszy zaczął pisać takie twory. Ale dlatego, że przełamał coś w ich konwencji. „Odanielił” postać kobiecą (jako że wcześniejsi poeci bardzo często upatrywali w kobietach anioły). Erotyki Tetmajera były odważne i często wywoływały szok, ale jednocześnie były bardzo poczytne. Miały na pewno na to wpływ istotne zmiany w obyczajowości Młodej Polski. Niemniej, jeśli ktokolwiek z Was sięgnie po te wiersze, przekona się, że naprawdę potrzeba wyczucia smaku, że ważne jest posiadanie umiejętności stąpania po cienkiej granicy między erotyzmem a niesmakiem. A Tetmajer to wszystko posiadł.
Myślę, że w dzisiejszych czasach wiersze tego młodopolskiego poety stają się szczególnie atrakcyjne. Ba, nawet znalazłam jego „wnuczkę” w jednej z poetek drugiej połowy XX w. Ale te przemyślenia, odkrycia zachowam póki co dla siebie. ;)
Wracając jednak do erotyków Tetmajera, to nawet tu możemy zobaczyć tę postawę schopenhauerowskiego nienasycenia, przekonania o rychłym upadku. Jest taki utwór:
Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam upojenia,
ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę,
chcę czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...
Namiętny uścisk zmysły moje studził - -
czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?
Mnie tylko żal jest, żem się już obudził
i że mi serce przed chwilą nie pękło.
Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,
czego się pragnie nad wszystko goręcej,
nim twarz przesytu pojawi się blada,
nim się zażąda i znowu, i więcej...
[K. Przerwa – Tetmajer Ja kiedy usta…]
Zwróćcie uwagę na dwa ostatnie wersy drugiej strofy. Ponadto w ostatniej strofie spójrzcie na ten nacisk na więcej, na znowu – człowiek nie jest w stanie osiągnąć szczęścia, nie jest w stanie być spełniony i to upojenie miłosne jest chwilą – chwilą zapomnienia, po której człowiek wraca znowu do poczucia niezaspokojenia.
Tetmajer jest piękny. Dotyka delikatnie zmysłów, prowadzi czytelnika po cienkiej linii erotyki, zmysłowości, pożądania. Ludzkie. Ale nie każdy potrafi w ten sposób o tym opowiadać, pisać.
Bezapelacyjnie Tetmajer jest w tym doskonały (co stwierdzam oczywiście subiektywnie).
Prosiliście o dodatkową pracę. Dobrze, lecz nie będzie łatwa. Ba, będzie wymagała wysiłku umysłowego, zapału, ciekawości, umiejętności szukania i powstrzymania się od pójścia na łatwiznę.
Ale do rzeczy: Proszę, abyście znaleźli dwa erotyki. Jeden Adama Asnyka, drugi Kazimierza Przerwy – Tetmajera (tylko nie ten z bloga). Dokonajcie ich analizy, interpretacji – porównując oba.
Do prac proszę dołączyć teksty omawianych erotyków.
Termin oddania prac: 17.05.2010r.
Na koniec zostawiam Wam interpretację Michała Żebrowskiego i Kasi Nosowskiej dwóch erotyków Tetmajera. Jakich? (1 punkt do zdobycia)
Niedawno z Drugoklasistami omawiałam wiersz Kazimierza Przerwy – Tetmajera. Chciałam Wam pokazać jak w literaturze funkcjonował impresjonizm. Chciałam porozmawiać z Wami o wierszu poety, którego twórczość znać powinniście jako uczniowie gimnazjum, a później szkoły średniej (jako ludzie też, ale to tak naprawdę od Was już będzie zależało :)).
Tak sobie pomyślałam, że warto abyście poznali inną stronę Tetmajera. Tak, ponieważ poeta ten nie tylko zasłynął wierszami – pejzażami Tatr (ucieczkami przed lękami egzystencjalnymi). Słynne stały się jego erotyki. I nie dlatego, że jako pierwszy zaczął pisać takie twory. Ale dlatego, że przełamał coś w ich konwencji. „Odanielił” postać kobiecą (jako że wcześniejsi poeci bardzo często upatrywali w kobietach anioły). Erotyki Tetmajera były odważne i często wywoływały szok, ale jednocześnie były bardzo poczytne. Miały na pewno na to wpływ istotne zmiany w obyczajowości Młodej Polski. Niemniej, jeśli ktokolwiek z Was sięgnie po te wiersze, przekona się, że naprawdę potrzeba wyczucia smaku, że ważne jest posiadanie umiejętności stąpania po cienkiej granicy między erotyzmem a niesmakiem. A Tetmajer to wszystko posiadł.
Myślę, że w dzisiejszych czasach wiersze tego młodopolskiego poety stają się szczególnie atrakcyjne. Ba, nawet znalazłam jego „wnuczkę” w jednej z poetek drugiej połowy XX w. Ale te przemyślenia, odkrycia zachowam póki co dla siebie. ;)
Wracając jednak do erotyków Tetmajera, to nawet tu możemy zobaczyć tę postawę schopenhauerowskiego nienasycenia, przekonania o rychłym upadku. Jest taki utwór:
Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam upojenia,
ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę,
chcę czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...
Namiętny uścisk zmysły moje studził - -
czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?
Mnie tylko żal jest, żem się już obudził
i że mi serce przed chwilą nie pękło.
Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,
czego się pragnie nad wszystko goręcej,
nim twarz przesytu pojawi się blada,
nim się zażąda i znowu, i więcej...
[K. Przerwa – Tetmajer Ja kiedy usta…]
Zwróćcie uwagę na dwa ostatnie wersy drugiej strofy. Ponadto w ostatniej strofie spójrzcie na ten nacisk na więcej, na znowu – człowiek nie jest w stanie osiągnąć szczęścia, nie jest w stanie być spełniony i to upojenie miłosne jest chwilą – chwilą zapomnienia, po której człowiek wraca znowu do poczucia niezaspokojenia.
Tetmajer jest piękny. Dotyka delikatnie zmysłów, prowadzi czytelnika po cienkiej linii erotyki, zmysłowości, pożądania. Ludzkie. Ale nie każdy potrafi w ten sposób o tym opowiadać, pisać.
Bezapelacyjnie Tetmajer jest w tym doskonały (co stwierdzam oczywiście subiektywnie).
Prosiliście o dodatkową pracę. Dobrze, lecz nie będzie łatwa. Ba, będzie wymagała wysiłku umysłowego, zapału, ciekawości, umiejętności szukania i powstrzymania się od pójścia na łatwiznę.
Ale do rzeczy: Proszę, abyście znaleźli dwa erotyki. Jeden Adama Asnyka, drugi Kazimierza Przerwy – Tetmajera (tylko nie ten z bloga). Dokonajcie ich analizy, interpretacji – porównując oba.
Do prac proszę dołączyć teksty omawianych erotyków.
Termin oddania prac: 17.05.2010r.
Na koniec zostawiam Wam interpretację Michała Żebrowskiego i Kasi Nosowskiej dwóch erotyków Tetmajera. Jakich? (1 punkt do zdobycia)
13 kwietnia 2010
nawiązanie do ...
Ostatnie dni powinny być momentem zadumy. Powagi. Ktoś powie - życie toczy się dalej, my żyjemy. Tak. Ale właśnie dlatego, że żyjemy powinniśmy też myśleć. Nie chcę dziś pisać o polityce - dla Was, Uczniowie, to i tak jeszcze niezbyt zrozumiały świat. A przyznaję, że i dla mnie nie do końca pojęty. W końcu jako ludzie wciąż się uczymy (właściwie do końca życia). Nie chcę też rozpisywać się o powinnościach wobec ojczyzny (z Pierwszoklasistami jeszcze o tym porozmawiamy na godzinie wychowawczej), ale czuję, że powinnam jako nauczyciel napisać kilka słów. Nie ukrywam, że to co się wydarzyło w sobotę dotknęło mnie - jako człowieka.
Myślę, że przede wszystkim ten tydzień (żałoba narodowa) to idealny moment na przystanięcie, nawet dla Was. A może zwłaszcza. W końcu jesteście na początku drogi i wiele jeszcze przed Wami. Jak mniemam też wiele przede mną.
Od soboty ponownie zastanawiam się, czym jest śmierć. Śmierć indywidualna, która przecież dotknie w końcu każdego. Czy ma wpływ na nas, czy na naszych bliskich? Co to w ogóle jest - śmierć?
Przyznam, że odpowiedzi poszukałam w literaturze. Z łatwością, gdyż tematem śmierci zajmowałam się podczas pisania pracy magisterskiej. Poświatowska, której twórczość badałam, tak pisze w jednym z wierszy:
dla przyrodnika
jesteś zagadką jak życie
dla fizyka
przeistoczeniem materii
dla wierzącego
przejściem do innego bytu
dla nas cierpiących
wyzwoleniem
[H. Poświatowska, śmierć (fragm.), w: tejże, Wszystkie wiersze,Kraków 2000, s.434.]
Śmierć o wielu twarzach, dla każdego mająca inne znaczenie. I każda z tych definicji jest w pewien sposób prawdziwa. To na pewno koniec - czyjegoś istnienia. Ale też w pewien sposób koniec życia dla bliskich. Życia takiego, jakie było przed śmiercią danej osoby. Wierzący mają o tyle łatwiej, że wierzą w śmierć jako przejście. Dla niektórych (o czym, zauważcie proszę, pisze Poświatowska) jest wyzwoleniem od cierpienia. Ale przede wszystkim to wieczna zagadka - nie tylko dla przyrodnika.
Każdego z nas kiedyś to czeka: dotknięcie tej zagadki, przejście do innego świata, przeistoczenie materii, rozstanie z bliskimi. A jak zareaguje świat? Jak zareagował świat w sobotę?
Zostawiam Was z innym wierszem Poświatowskiej i być może refleksjami.
czy świat umrze trochę
kiedy ja umrę
patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat
nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze
zawsze byłam tu
on - tam
a jednak
miło jest pomyśleć
że świat umrze trochę
kiedy ja umrę
[H. Poświatowska, ***(czy świat umrze trochę...), w: tejże, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 564.]
Myślę, że przede wszystkim ten tydzień (żałoba narodowa) to idealny moment na przystanięcie, nawet dla Was. A może zwłaszcza. W końcu jesteście na początku drogi i wiele jeszcze przed Wami. Jak mniemam też wiele przede mną.
Od soboty ponownie zastanawiam się, czym jest śmierć. Śmierć indywidualna, która przecież dotknie w końcu każdego. Czy ma wpływ na nas, czy na naszych bliskich? Co to w ogóle jest - śmierć?
Przyznam, że odpowiedzi poszukałam w literaturze. Z łatwością, gdyż tematem śmierci zajmowałam się podczas pisania pracy magisterskiej. Poświatowska, której twórczość badałam, tak pisze w jednym z wierszy:
dla przyrodnika
jesteś zagadką jak życie
dla fizyka
przeistoczeniem materii
dla wierzącego
przejściem do innego bytu
dla nas cierpiących
wyzwoleniem
[H. Poświatowska, śmierć (fragm.), w: tejże, Wszystkie wiersze,Kraków 2000, s.434.]
Śmierć o wielu twarzach, dla każdego mająca inne znaczenie. I każda z tych definicji jest w pewien sposób prawdziwa. To na pewno koniec - czyjegoś istnienia. Ale też w pewien sposób koniec życia dla bliskich. Życia takiego, jakie było przed śmiercią danej osoby. Wierzący mają o tyle łatwiej, że wierzą w śmierć jako przejście. Dla niektórych (o czym, zauważcie proszę, pisze Poświatowska) jest wyzwoleniem od cierpienia. Ale przede wszystkim to wieczna zagadka - nie tylko dla przyrodnika.
Każdego z nas kiedyś to czeka: dotknięcie tej zagadki, przejście do innego świata, przeistoczenie materii, rozstanie z bliskimi. A jak zareaguje świat? Jak zareagował świat w sobotę?
Zostawiam Was z innym wierszem Poświatowskiej i być może refleksjami.
czy świat umrze trochę
kiedy ja umrę
patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat
nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze
zawsze byłam tu
on - tam
a jednak
miło jest pomyśleć
że świat umrze trochę
kiedy ja umrę
[H. Poświatowska, ***(czy świat umrze trochę...), w: tejże, Wszystkie wiersze, Kraków 2000, s. 564.]
6 kwietnia 2010
literatura w naszym życiu
Dzień dobry.
Wiosna się już rozgościła. Jutro wracamy do szkoły i bierzemy do pracy.
Proszę Pierwszoklasistów o przyniesie ćwiczeń, a Drugoklasistów o to, by zadbali o podręczniki do kształcenia literackiego.
Dziś chciałabym z Wami podzielić się z niedawno przeczytaną ciekawostką. Dotyczy ona powieści, którą omawiać będziecie w szkole średniej. Mam tu na myśli Lalkę Bolesława Prusa.
W Skierniewicach ma powstać pomnik Wokulskiego (w powieści tam bohater wysiada z myślą popełnienia samobójstwa). Są oczywiście głosy sprzeciwu, a więcej o tym pomyśle znajdziecie tutaj.
Kolejny dowód na to, że literatura żyje w nas - ludziach. Tylko - ile osób będzie wiedziało kim był Wokulski...?
Miłej reszty wolnego wtorku i do zobaczenia jutro. :)
Wiosna się już rozgościła. Jutro wracamy do szkoły i bierzemy do pracy.
Proszę Pierwszoklasistów o przyniesie ćwiczeń, a Drugoklasistów o to, by zadbali o podręczniki do kształcenia literackiego.
Dziś chciałabym z Wami podzielić się z niedawno przeczytaną ciekawostką. Dotyczy ona powieści, którą omawiać będziecie w szkole średniej. Mam tu na myśli Lalkę Bolesława Prusa.
W Skierniewicach ma powstać pomnik Wokulskiego (w powieści tam bohater wysiada z myślą popełnienia samobójstwa). Są oczywiście głosy sprzeciwu, a więcej o tym pomyśle znajdziecie tutaj.
Kolejny dowód na to, że literatura żyje w nas - ludziach. Tylko - ile osób będzie wiedziało kim był Wokulski...?
Miłej reszty wolnego wtorku i do zobaczenia jutro. :)
29 marca 2010
Pani Kasia pisze list
Gdańsk, 28.03.2010r.
Drodzy Drugoklasiści!
Piszę ten list, ponieważ sprawdziłam Wasze wypracowania. Zapewne domyślacie się, że nie jest dobrze. Nie jest co prawda tragicznie, ale będziemy musieli omówić to i owo.
List to typowa forma wypowiedzi, w której nie może zabraknąć miejscowości i daty, zwrotu do adresata na początku, a na końcu podpisu. Te elementy są stałe! I nie wolno Wam o nich zapominać! Ba, nocą obudzeni powinniście wyrecytować, z czego składa się list. ;)
Ponadto pamiętajcie o pisaniu zaimków wielkimi literami - tak jak ja piszę do Was. To ważne. Tak jak zachowywanie odpowiedniego stylu - inaczej napiszecie list do kolegi lub koleżanki, a inaczej do osoby np. starszej od Was.
Jutro zatem przypomnimy sobie tę formę wspólnie. Już na żywo. ;) Tutaj chciałam Wam pokazać formalną stronę. Podać wzór. Może w ten sposób lepiej zapamiętacie? I następnym razem obędziemy się bez gromów. ;) Poza tym musimy poćwiczyć styl. Koniecznie.
Pozdrawiam wieczornie.
p. Kasia
Subskrybuj:
Posty (Atom)